Czy dwa jedę! goł!
Sobota, 5 marca 2016
· Komentarze(5)
Takim to oto sposobem wystartowałem w ten sezon juz jakieś 3 miesiące temu :P
Obiecuję sobie i każdemu że w końcu bede robił te wpisy z moich kozackich spropsowanych wycieczek po mojej równie kozackiej okolicy (w dużą ilością propsów oczywiście), ale moje życie jest takie pokręcone jak te moje osiem kół w rowerach, że nie mam za bardzo czasu na pisanie.
W ostatnim czasie nie robiłem nic z rowerami. Dziadek DB odpoczywa w pokoju po pełnym serwisie i czeka aż góry się wypiętrzą, albo mi coś odbije i zacznę jeździć dziko jak młodzieniec. Cyco jest używany na crossowe nocne wypady, a biały śmiga dość często w terenie. Niestety mieszczuch najczęściej gości pod czterema literami.
Ogarniam się powoli do jazdy w terenie, bo zdziadziałem i jakiś taki zastrachany jestem (może ta odpowiedzialnośc rodzicielska mnie dopada ;P)
Mocy nie ma, ale zaczynam znowu cenić jazdę na rowerze. Za każdym razem było inaczej i były inne cele, a teraz celem jest po prostu ruch. Bo jak tak patrzę na ludzi w moim wieku którzy ze sportem mają wspólnego tyle co ryba z rowerem, to jestem przerażon:P
Brzuchy takie, że trzeba wycinać wyrzynarką owal w stole :D
Tak że ten... wracam do jazdy. Trzeba coś zeżreć i jechać się poruszać. Oczywiście na uszach jakieś fajne muzykadło.
Kurde, puste przebiegi wpisuję. Muszę w końcu zainstalować sobie licznik w rowerze. Wpiszę sobie dystans do pracy.
Pozdrower dla moich starych rowerowców.
Obiecuję sobie i każdemu że w końcu bede robił te wpisy z moich kozackich spropsowanych wycieczek po mojej równie kozackiej okolicy (w dużą ilością propsów oczywiście), ale moje życie jest takie pokręcone jak te moje osiem kół w rowerach, że nie mam za bardzo czasu na pisanie.
W ostatnim czasie nie robiłem nic z rowerami. Dziadek DB odpoczywa w pokoju po pełnym serwisie i czeka aż góry się wypiętrzą, albo mi coś odbije i zacznę jeździć dziko jak młodzieniec. Cyco jest używany na crossowe nocne wypady, a biały śmiga dość często w terenie. Niestety mieszczuch najczęściej gości pod czterema literami.
Ogarniam się powoli do jazdy w terenie, bo zdziadziałem i jakiś taki zastrachany jestem (może ta odpowiedzialnośc rodzicielska mnie dopada ;P)
Mocy nie ma, ale zaczynam znowu cenić jazdę na rowerze. Za każdym razem było inaczej i były inne cele, a teraz celem jest po prostu ruch. Bo jak tak patrzę na ludzi w moim wieku którzy ze sportem mają wspólnego tyle co ryba z rowerem, to jestem przerażon:P
Brzuchy takie, że trzeba wycinać wyrzynarką owal w stole :D
Tak że ten... wracam do jazdy. Trzeba coś zeżreć i jechać się poruszać. Oczywiście na uszach jakieś fajne muzykadło.
Kurde, puste przebiegi wpisuję. Muszę w końcu zainstalować sobie licznik w rowerze. Wpiszę sobie dystans do pracy.
Pozdrower dla moich starych rowerowców.










