Duża pętelka. Tradycyjnie Bratkowice zalew kopalni, potem Sędziszów Młp. i poprzez Iwierzyce potem gdzieś wjechałem i wyjechałem pod lasem hehe czerwonym szlakiem w Błędowej Zgłobieńskiej. Dodatkowe km nabiłem jeszcze w mieście na małej jeździe.
Strasznie się ślimaczyłem, bo już mnie coś brało. Miałem nawet dzwonić po mamuśkę by mnie samochodem zabrała, ale po zjedzeniu całej paczki ciastek na przystanku PKS zaczęło mi sie fajniej jechać. Na drugi dzień już gorączka.
Nocna jazda z Jackiem:). Wcześniej samotna jazda po okolicy. Szkoda że nie zapisałem sobie gdzie bo już zapomniałem :( a tam dupa... zawsze zapominam kasować licznik i dopiero przed wyjazdem zapisuje w komórce na szybko ile km w jakim czasie.
Rzeszów-Kielanówka-Trzciana-Bratkowice-Rzeszów to tak w skrócie;) Jechało sie fajnie, ale tylko z wiatrem, bo pod wiatr maks to góra 20km/h heh... Syfiasto jest na zewnątrz. W Trzcianie jest fajny zjazd gdzie darliśmy ciągle powyżej 45km/h aż do E4
Zastanawiamy sie czy jest sens dalej jechać: Oczywiście pojechaliśmy:) Oba buty umoczone...
Jechalismy we czterech i było elitarnie;) Dwa Mateusze, Robert i Ja. Nie obeszło sie bez gum i to nawet 2. Złapał je nasz nowy bardzo wytrzymały Mateusz drugi hehe. Dobrze że dętki były na stanie. W lesie było kupę błota, jeszcze rozjeżdżonego przez wszędobylskich krossowców. Dało sie jednak czasami jechać. Szczególnie w dół;) Nie ma co dalje opisywać, trzeba tam być :) zresztą filmiki mogą troszkę przybliżyć atmosferę wjazdu na Patrię.
Trasa wiodła przez Las koło Straszydla, Okolice Lecki, Gwoźnicy dln. i grn.
"Pojechałem sie przejechać" z zamiarem strzelenia setki i nawet fajnie mi sie jechało. Muzyczka na uszkach przez nowe słuchawki brzmi super. Trasa prowadziła przez Mrowle, Rudną małą, Bratkowice, Czarną i stamtąd do Sędziszowa Młp. potem Olimpów, Wiercany, Brzeźnica i tam robili drogę więc musiałem jakoś to objechać i pokręciłem dodając paru km w terenie. Wyjechałem na drogę. Dalej na Pstrągową Czudec, Przedmieście Cz. Niechobrz Racławówkę i Rzeszów Uff...
Teraz zdjęcia:) Pierwszy postój po 20km ładnie tam w Bratkowicach przy kopalni Kruszgeo Niestety musiałem po kopalni wymyc nieco rower:D znalazłem garnek i wymyłem rowerek w strumyku, ale tylko z piasku, bo smar w wodzie nie jest eko ;)
Dalej szło już górki...hm znaczy cały czas pod górkę.
Tutaj te nadłożone km
Pamiętajcie że ten telefon ma tylko 2 Mp;)
W czasie jazdy napisał Robert, czy jadę wieczorem na rower do lasu. Czemu nie. Więc jeszcze wieczorem strzeliłem sobie 50km na nocnej jeździe przez las.
Od lewej: Ja, Mateusz (Guniamaster), Dominik (Miciu22), Mateusz. Za aparatem Robert (znany jako Robert Inzynier GTW :p ) Coś tam peplam że napęd brudny...czy ja jestem normalny? :p