To co zwykle wg. harmonogramu :D:D Matysówka itd...Śmiganako z Comatosem i Robertem. Maks na zjeździe 64km/h ale gdyby wiatru nie było, to by na pewno 70 było:D
Wielkie nocne śmiganie w trudnych warunkach:D Wszędzie śnieg, lód, błoto i kałuże do osi:) ale to jest to co tygrysy lubią najbardziej:D Po takim czymś jeździliśmy: Może to wygląda niegroźnie ale jest zmarznięte i w dodatku cholernie nieprzyczepne i skrywa kałuże...na zdjeciu szczerze mówiąc wygląda banalnie.
Pojechaliśmy około 21.20 z Rzeszowa do Lasu Czudeckiego tyle że w Rzeszowie nie wiało prawie i nie było wcale śniegu. Za to w Czudcu wiatr dosłownie zdzierał nas z drogi i jeszcze wszędzie było dużo lodu:) śniegu zresztą też...dosłownie inny świat. Wjechaliśmy po lodzie, a raczej może nieudolnie próbowaliśmy wjechać:P, na najwyższy punkt czyli pod krzyż milenijny, a tam wiało jak na Giewoncie że można było się oprzeć na wietrze:) Gdy schodziłem z rowerem to wiatr mi tak rower szarpnął że musiałem go trzymać bo by poleciał hehe:), a zjechaliśmy prawie na butach. Potem do lasu.
Myśleliśmy że będzie fajne tylko lekko zamarznięte błotko. Myliliśmy się. Wszędzie było pełno lodu zamarzniętych kolein i kałuż po osie.
Comatose na swoich semislickach nawet dawał rade, a Robert bez lampki pruł przed siebie w ciemnościach. To chyba najlepszy wyjazd w tym roku do lasu:) Powrót po północy. Pierwszy postój Pogadane:D Polewam sobie...
...i Innym:D Usiedliśmy jakoś do zdjęcia i sie szczerzymy:D, a aparat stał na moich lampach dlatego ten taki odbłysk
Siedzimy na pikniku o 23 w lesie:D a co tam:p Każda pora dobra na banana;) Inne zdjęcia są niecenzuralne;);) hehe
Nocna jazda z Robertem GTW:) Pojechaliśmy Przez Kielanówkę, Niechobrz, Nosówkę, Racławówkę, Doły i na Rzeszów przez Zawiszy:) Powrót trochę po północy.
Trochę zimno, ale za to prawie nie wiało:p tzn. akurat większość drogi mieliśmy jakimś cudem wiatr w plecy. Zdjęcia jakieś będą ale chyba u Roberta:D
Razem z Robertem GTW Zasuwaliśmy z wiatrem i pod wiatr pod górkę i z górki po śniegu i asfalcie:D Powrót kolo północy kiedy miasto już spało prawie, i tylko kilka osób śledziło węża... Ja urwałem kabel od licznika ale przylutuje:p Zdjęcia na blogu Roberta Srednia kijowa bo po grząskim śniegu i pod wiatr:/
Jazda do Asi po śniegu wieczorkiem:) wcześniej była niezła zamieć a teraz nawaliło tyle śniegu że jeździć się prawie nie da:p (dla nieumiejących jeździć:p)
Ale dzisiaj ładna pogoda:) korciło mnie wybrać się w dobrze znaną trasę i około 10 wyjechałem w kierunku Bratkowic na Kolbuszowe. Szkoda że trochę zimno pomimo że świeci słońce. Było gdzieś poniżej zera bo wszystkie kałuże zamarznięte, a w lesie szron. Na początku miałem jakiś cholerny kryzys oddechowy co mi się nie zdarzało :| nie wiem czemu miałem taką zadyszkę jakbym nie mógł pełnego oddechu wziąć...Siadłem na przystanku wypiłem (wodę z sokiem;) ) i jakoś znikło:)
Amortyzator przedni syczy jak hamulec od tira przy uginaniu:P dlatego ze olej zgęstniał i lepiej uszczelnia wszystko w środku więc powietrze wychodzi bardziej przez korki:p, ale amortyzuje tak samo:)
na postoju:) Taka dróżka którą dojechałem do wycinki drzew i nie dało sie tam przejechać... Kolejny postój na batonik:D
To jest stacja dystrybucji paliw Orlen w Widełce i ciufa:p A to mnie po prostu wkur...na debili! takim ludziom trzeba po prostu przypierd..ić:p
No i mam nowy telefonik z którego będę mógł wstawiać fotki na BS:D No ale nocne fotki nie wychodzą na telefonie zbyt dobrze, jak zresztą na każdym telefonie i aparacie. Nocne fotki pokazują słabe punkty matryc. Kładka na Wisłoku: Widok na próg wodny (nazywany często zaporą) Most zamkowy ale zdjecie jakieś nie tego... Ulica 3 Maja:) Pustki na ulicach bo jest -1 stopień i w dodatku poniedziałek...
I jak to kurde zapisać?:P no to tak: Wyjazd do Asi, dwa dni i dwie noce u Asi:p a potem przyjazd hehehe:D ale żeby nie było tak cudownie to musiałem być w dzień na uczelni...ale od czego jest noc :D:D ;)
Zimno i ciemno, ale księżyc ładnie świecił tak że nawet nie musiałem lampek włączać na full:) Rano na wieś nosić gałęzie z sosenek, przy okazji zrobiłem grilla z promiennika gazowego:p bo nie miałem jak bułki podgrzać by sie serek roztopił hehe ale przyjarałem i sie lekko bułeczka zapaliła hahah:P
Wieczorem śmignąłem do Głogowa Młp. i myślałem że umrę w drodze powrotnej bo nic nie miałem do picia i jedzenia, a temperatura spadła chyba poniżej zera:/