Z Maćkiem Mało, ale dobrze wiało
Niedziela, 6 grudnia 2015
· Komentarze(1)
O dziewiątej wyjechałem i na ciepło się ubrałem. "Mac" dwie dychy był spóźniony, przez wmordewind powalony.
Najpierw Niechobrz bez napinki, jazda tak na 2 godzinki. Zjazd do Czudca całkiem spory, od larego drą potwory.
Błotko w lesie, z wiatrem łogień!, zajeżdżamy aż na Zgłobień.
Blaszak klasa sama w sobie, nie za stówkę, jak w Rzeszowie.
O muzyce jest nawijka, metal, roczek inne brzmienia. Wtedy łapię się ogona, od larego peletona ;)
Najpierw Niechobrz bez napinki, jazda tak na 2 godzinki. Zjazd do Czudca całkiem spory, od larego drą potwory.
Błotko w lesie, z wiatrem łogień!, zajeżdżamy aż na Zgłobień.
Blaszak klasa sama w sobie, nie za stówkę, jak w Rzeszowie.
O muzyce jest nawijka, metal, roczek inne brzmienia. Wtedy łapię się ogona, od larego peletona ;)










