Skoczyłem na elektryka sprawdzić jak się ma zasięg po serwisie silnika w którym coś zaczęło trzeć. Okazało się że śruby się odkręciły o do środka wpadał syf i woda. Zaczęło rdzewieć. Otworzyłem, wyczyściłem, dałem troszkę oleju i hula. Wcześniej zasięg na 1 trybie to maks 30km, a teraz na 3 trybie to 50km. Już wiem czemu rower sam jechał. Po prostu czuł że coś go blokowało i sam dodawał gazu. Teraz nie ma już takiego bajeru, ale za to zasięg jest niezły jak na miejski rower elektryczny. Średnia prędkość wyszła fajna bo prawie 26km/h :D Duże kółko dookoła Rzeszowa. Jeździłem do północy...
Trasa maksymalnie terenowa. Na 30km trasy, jest mniej niż 2 km asfaltu. Ludzi od pieruuna. Normalnie chyba to wszyscy którzy w niedziele łażą po galeriach, a teraz nie mają gdzie pójść. Leśny parking cały zastawiony samochodami. Pierwszy raz miałem chęć wyjechać z lasu bo nie chcę ich rozjechać. Oczywiście tłumy i to bez masek, bo przecie Grazyny z Januszami w lesie nie złapio!
W sumie to nielegalnie byłoby do lasu, ale po polach jeszcze nie zabronili. Przetestowałem również nową paczkę na 6 ogniw lion w sam raz pod moją lampkę. Fajna rzecz, bo mamy z tego niezły power bank z wyjściem na USB i drugi kabelek na gniazdo DC pod lampki rowerowe 8,4V. Tego jest pełno: Pojemniki
Dużo po miejscówce w lesie. Noga podawała i rower gonił. Czym dalej tym więcej mocy miałem. Oponka niezły traktor z tyłu, więc idzie w górę jak głupia. W lesie brak ludzi. Spotkałem jednego na rowerze gdy zjeżdżałem żółtym szlakiem. Chciałem na Wilcze, ale jakoś się odechciało, bo za dużo asfaltów po drodze. Ostatnio i tak odkryłem więcej terenowych dróg, które kiedyś były zarośnięte, a teraz gdy jest więcej asfaltów, to te dróżki są dość dobrze przejezdne. Jakoś tak hierarchia im skoczyła z gruntowych zarośli, do gruntowych przejezdnych. Dużo polami, a później las. Powrót też polami prawie pod dom.