Pośmigane na białym skurczybyku
Sobota, 4 kwietnia 2020
· Komentarze(0)
Dużo po miejscówce w lesie. Noga podawała i rower gonił. Czym dalej tym więcej mocy miałem. Oponka niezły traktor z tyłu, więc idzie w górę jak głupia. W lesie brak ludzi. Spotkałem jednego na rowerze gdy zjeżdżałem żółtym szlakiem. Chciałem na Wilcze, ale jakoś się odechciało, bo za dużo asfaltów po drodze. Ostatnio i tak odkryłem więcej terenowych dróg, które kiedyś były zarośnięte, a teraz gdy jest więcej asfaltów, to te dróżki są dość dobrze przejezdne. Jakoś tak hierarchia im skoczyła z gruntowych zarośli, do gruntowych przejezdnych. Dużo polami, a później las. Powrót też polami prawie pod dom.










