Tytuł jak sama nazwa wskazuje, mówi o jeździe by ominąć chmury z deszczem:D
O 13 wybraliśmy sie na rowery z Matajsenem. O dziwo, nikt nie chciał, bo każdy bał sie deszczu (ojejku jejku...) No to niestandardowa trasa szlakiem do Sołonki i do dom:p Heeeejj!! Ale fajnie kurde było tak patrzeć jak leje w Rzeszowie, a my sobie stoimy na górze:D:D Z jednej strony taki obrazek: A z drugiej taki:D Znajdź tysiąc szczegółów różniących te dwa obrazki:D
No i panroamki:) (DUŻE!) I po burzy:)
Widoczek zza podjazdu w Lubeni:D Oj daje w tyłek, ale dobrze że my zjeżdżaliśmy.
Wstałem rano i z Asią podjechaliśmy do LIDLA na Hetmańskiej. Asia potrzebowała kasku, a ten który kupiłem w tamtym roku, okazał sie całkiem ok. Ten też kosztował 50zł, ale ma dodatkowo nieźle świecące pokrętło z 6 małymi diodami, więc lepiej widać rowerzystę:) Kupiłem ten biały :) i muszę powiedzieć że Asia wygląda w nim seksownie:D:D Rękawice też sie przydadzą, a są bardzo wygodne i mają żelowe wkładki. Za 20zł to na prawdę bardzo fajna rzecz.
Poza tym, okazało się, że będę pracował w serwisie rowerowym na bocznej Lubelskiej, a dokładnie Towarowa 12 (nie rojax, fuuuu:P) Jakby ktoś chciał to info tutaj: http://serwis-rowerowy.rzeszow.pl/
Po obczajeniu zdjęć lotniczych na geoportalu, postanowiłem wyruszyć z Kubą (Matajsen) w nowe rejony, dotychczas mi nie znane, ale wiedziałem zawsze, że jest tam coś fajnego:) Nie myliłem sie. Trasa jest super, dużo szutru i dróg polnych, zalesień itd. Czysta przyroda i ładne widoki:) Polecam, bo jedzie sie super przyjemnie no i dużo w terenie z dala od samochodów. (mapka na samym dole jest robiona na podstawie zdjęć satelitarnych i jest dość dokładna)
No to teraz zdjęcia, co by tu nie owijać w bawełnę: Takie widoki na tej trasie to 99% tej drogi:D Jedzie sie praktycznie cały czas górą z której sa takie widoczki (było pochmurnie):
Od Niechobrza to tylko takie drogi, aż do Strzyżowa i jeden 2km odcinek asfaltu.
Trzeba se było jakoś radzić:D prawie że wisi w powietrzu:
i zrobiło nam to: Ehh te moje gacie;)
Nie wiedziałem że takie coś w ogóle istnieje: Jak widać, istnieje:) Cudze chwalicie, swojego nie znacie:p
Takich rozjazdów jest cała masa i trzeba uważać żeby źle nie skręcić. Jar z reklamy playa to pikuś:P heheh
Pod koniec jazdy wjazd do fajnego lasu (do Łętowni)
Dalej to już Łętownia, czyli obowiązek wszystkich trenujących strzyżowian:
Stok narciarski: Niektórzy z niego zjeżdżają rowerami:P Np. taki Piotrek (Kona) :D
Wjazd do Strzyżowa z górki(w tle fajna góra, gdzie był maraton):
Potem już Podzamcze, Czudec, Grochowiczna, Lutoryż, Boguchwała i domek:D
Kolejny dzień jazdy w okolicach Strzyżowa:) Lubię to miasteczko. Korzystając z ładnej pogody i malutkiego wiaterku, pojechaliśmy na Żarnową. Podjazd ma 4km i praktycznie nie ma schodków, gdzie można zwolnić, więc młynkuje się cały czas:)
Jestem dumny z Asi, bo wyjechała na górę bez problemów:) Zjazd obok Królewskiej góry, gdzie są (nie znalazłem jeszcze) ruiny zamku z X wieku:) Czyli ktoś tam zbudował zamek 1000lat temu... kurde:)
Przyjechałem pod scenę pierwszy raz:) A tu tylko kolega Gunia i Artur na białym full do DH Poisona:) Więc szybko wymyśliliśmy trasę, że jedziemy do Strzyżowa, ale przez Bystrzycę oraz las. Potem zaliczyliśmy jeszcze górę Żarnowa i zjazd do Czudca. Trasę powtórzyłem z Asią w niedzielę.
Chwilkę posiedzieliśmy obok schronu kolejowego, który niestety nie jest otwarty z dwóch stron i nie da sie przejechać rowerem na wylot. Szkoda.
Rano na GG napisał Piotrek, czy nie idziemy sie przejechać:) Tylko na takie coś czekałem. Pogoda piękna, czyste powietrze, wiatr coraz słabszy. Więc o 15 wyruszyliśmy w stronę Lasu Wielki las i dalej już Przez Pstrągową, podjazd na Grochowiczną i tam dwa razy śmierć w oczach:P gałąź i... kałuża:p hehe
Piotrek jechał na swojej mini dałnhillówce:D Bardzo fajny rowerek:) Judy na dwupółce :O ale chodzi pięknie i jest sztywna bestia:D Leciutki jest no i ma wg mnie super kolorek
A to my za Wielkim Lasem
Było git:) i nareszcie pojeździłem z kimś ostrzej:)
Zdziwiłem sie że Asia coraz lepiej podjeżdża:) teraz to można śmigać razem wszędzie. Chyba Bieszczady z sakwami tak wyrobiły jej nóżki:D:D
Wczorajsza trasa:
Dodatkowo jeszcze w tym moja jazda po mieście i na Kielanówkę.
Kupiłem sobie nowy łańcuch. Pierwszy raz chyba nie Shimano:) Nazywa sie Soulchain i wygląda nawet fajnie. Co miłe, to za 35zł, dostajemy spinkę i wykręcanego pina. Jeśli sie sprawdzi, to żegnajcie HG shimano;P
Dodatkowo zakupiłem siodełko z dziurką, ale na razie czekam aż stare sie rozwali do końca.