Jazda przy 39 stopniach:D . Nie, nie jeździłem w Iraku czy gdzieś tam na południu:) tyle miałem gorączki na rowerze:/...a ja nie wiedziałem czemu mi tak ciepło, a potem zimno:( Jutro nie pojeżdżę bo dzisiaj dobrze że miałem z wiatrem bo inaczej chyba opłacałoby się prowadzić niż jechać:/
Hehehehe:D wieczorna jazda po mieście, ale wcześniej do Asi i po legitymację studencką:D:D To by było na tyle...Miasto się rozbudowuje, ludzie się spieszą, samochody kopcą, rowerzyści jeżdżą bez światełek:/ za to muzyczka ładnie mi grała:D:D taka to muzyczka: Kyau vs. Albert - Here we are now cd1
Na wieś pod cholerny wiatr:/ ale potem powrót z wiatrem podkarpacką przy 50km/h:D i sie wyrównało hehe Czasami udawało mi sie nawet wyprzedzać samochody:D Potem do Asi standardowo...
Marniutki zlepek kilometrów od czasu ostatniego wpisu:( no nie ma kiedy sie ruszyć w dalszą droge:/ przynajmniej mogę zrobić minimum dziennie czyli te 7.6km na uczelnie.
Pokręciłem sie po miescie dawno nie jeżdżonymi trasami. Wcześniej tzn kilka dni do Asi czyli jakieś połowa z tego dystansu. czasu brak na jeżdżenie niestety:/
Jazda po Rzeszowie w celach służbowych:p to znaczy na polibudę i spowrotem:) Potem stała trasa Rzeszów -> Zaczernie -> Nowa Wieś -> Trzebownisko -> Rzeszów. W drodze powrotnej zlało mnie wredne deszczysko ale miałem kurtkę przeciwdeszczową i tylko spodnie miałem przemoczone. Zresztą deszcz cały czas mnie ścigał. Pod koniec wstąpiłem do Asi:*