Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2011

Dystans całkowity:864.27 km (w terenie 182.00 km; 21.06%)
Czas w ruchu:15:58
Średnia prędkość:18.99 km/h
Maksymalna prędkość:76.20 km/h
Suma podjazdów:5850 m
Liczba aktywności:32
Średnio na aktywność:27.01 km i 2h 39m
Więcej statystyk

Podkarpackie enduro - czyli dużo teren, dużo górka III - Wersja hardkorowa:D

Sobota, 28 maja 2011 · Komentarze(0)
Na prawdę super jazda z ekipą BS spod sceny:) W Składzie:
Miciu, Kona, Włochaty i Wilczek
Ekipa że hej:) W sam raz na taką trasę. Oczywiście musiałem złapać gumę...

Trasa dała mocno po pupach nam wszystkim. Nie mam zdjęć, ale mam filmik i mapkę:) Jeśli ktoś chce, to może obejrzeć. następne będą lepsze.


I mapka:)


Bikemap kłamie co do ilości podjazdów i czasem też dystansu, ale to normalne. GPS Micia mówi prawdę. Podjazdów było 2350m.

W ogóle to moje urodziny były;)

BIG FORK :D - czyli duży widelec?

Piątek, 27 maja 2011 · Komentarze(4)
Takie właśnie duże widły miałem do naprawy. Stan opłakany, ale 6 godzin grzebania przywróciło maszyny do porządku.
Nie lubię takich złomów, ale przynajmniej na końcu widać efekty.
Zamówiłem na allegro 15 kamyków do szlifowania, m.in. też do kaset i blatów oraz konusów, bo tez się da w ten sposób je zregenerować, tylko trzeba wiedzieć jak:D

Pierdziele nie jadę!

Czwartek, 26 maja 2011 · Komentarze(0)
Na serwis.
Ciekawe kiedy przestanę jeździć. Jaki jest w tym sens? Czy warto zwiedzać i być gdzie się da? Po co?
Takie mysli często chodzą mi po głowie, gdy nie mam mozliwości wyjazdu gdzieś dalej. Tak się pocieszam:p kiedyś się pojedzie...

Spirytus do smarowania łańcucha? Czemu nie:D - Przed pracą

Czwartek, 26 maja 2011 · Komentarze(4)
Było troszkę podjazdów w terenie:)
Wyruszyliśmy razem z Piotrkiem o 7 rano, by zaliczyć jakieś górki, bo rower się domagają.
Podczas jazdy Piotrkowi ogier zaczął skrzypieć, więc dałem mu buteleczkę po spirytusie salicylowym, ale kurde pomyliłem się i faktycznie dałem mu spirytus salicylowy:D Zadziałał na pewien czas (dobry, mniam). Gorzej ze smarowaniem łańcucha:p Potem była jazda...



Zarosło nam miejsce na ognisko

Mapka pi razy dźwi, bo te chmury na zdjęciu mnie zdezorientowały...:

Service itd...

Wtorek, 24 maja 2011 · Komentarze(2)
Porobiłem kilka rowerów, no i co tu więcej pisac... nuda;)
Na mongoosie mam powera. Musze sobie jakiś drugi licznik kupić, bo ciekawe jakie średnie trzaskam, bo po rowerze czuć że jadę z 5km/h szybciej niz moim DB. DB jednak idzie w terenie jak po sznurku. Być może w Mongoosiu za jakiś czas zostanie wstawiona Tora SL od Matajsena, jeśli Kuba kupi sobie Axona do swojego A8.
Za to XCR TA ma tę możliwość, że moge sobie obniżyć skok w czasie jazdy i mam mniejszy opór powietrza. Czad:D

Podkarpackie XC/enduro - czyli dużo teren, dużo górka II

Niedziela, 22 maja 2011 · Komentarze(6)
Miałem jechać na maraton do Iwonicza, ale ze względów finansowych nie dałem rady.
Umówiłem się w sobotę z Kubą, a w niedziele o 8 wyjechaliśmy przejechać się częścią nowo odkrytego przeze mnie szlaku terenowego. Pogoda rewelacyjna, czasem jednak zbyt gorąco. Rano z racji tego, że jechaliśmy polami to praktycznie nie spotkaliśmy ludzi, tylko raczej sarny i jednego zająca.

Jeszce coś mnie uchlało w szyję, pewnie osa, ale czuję to do dziś. Wleciało w pasek od kasku i dziabnęło mocno.

Pierwsze sarny w Racławówce:


Później przeprawa przez pole:


Dalej polami...





Wjeżdżamy do lasu:

Na wyjazdach z lasu ktoś wykopał doły i postawił zagrody. I dobrze, bo quadowcy i krossowcy nie bedą jeździć i zakłocać ciszy.

Dla nas to pikuś:)

Już za lasem pojechaliśmy na Obszar chroniony Strzyżowsko Sedziszowski, czyli szutrami do Strzyżowa zu Lidl:p

Samolot leciał:D

Próbowałem złapać taką fajną muchę imitującą pszczołę...

Czasem takimi zagajnikami:

Potem już na Łętownie żółtym szlakiem:


I już w Łętowni, czyli znanej miejscówce dla Strzyżowian:


Wcześniej złapałem snejka, bo za dużo cisnąłem z góry, a ciśnienie zbyt małe jak na tak delikatną oponkę... Na szczęście Kuba miał detkę (wylajtowaną:D)
Gorzej z odkręceniem, bo nie zabrałem klucza:P a mam oś 12mm na nakretki.



Dało się kombinerkami Mammut.
Zjeżdżamy do Strzyżowa do lidla, bo upał niezły, a pić się chce:


Tam w oddali nasz cel, czyli Bonarówka i Węglówka. W zasadzie to mieliśmy zaliczyć jeszcze Suchą górę, ale zbyt mało wody i jedzenia mieliśmy. W słońcu 35 stopni, więc gorąco.


Już coraz bliżej:

I podjazd pod Bonarówkę:


Na szczycie punkt widokowy...

Gdzie Kuba niesie statyw :D



No to zmierzamy w stronę Węglówki:

Dalej przez szuter do kawałka drogi leśnej:

Się wypiął :D
A za lasem takie widoczki:


Uwielbiam tamte tereny. Takie małe Bieszczady...

Jedziemy i jedziemy:)

Sucha góra, ale niestety nie zaliczona, bo szła burza:


Nadchodzącą burzę widać tutaj:


Po zjeździe do Niebylca postanawiamy jeszcze zahaczyć żarnową, więc drzemy od strony Gwoździanki. Podjazd masakryczny i długi:

Wcześniej mijamy jeszcze kamieniołom:)

Na Żarnowej widać jak idzie burza i to dość duża bo na horyzoncie się nie kończy... oj ciekawie:D

Na szczęscie przeszła na wschód.

A tam gdzie byliśmy właśnie leje:D


Zasuwamy do domu już praktycznie cały czas z górki.
Kuba w Przedmieściu czudeckim ściga się jeszcze z jakimś gościem, który zamiast bidonu miał puszkę piwa i w siatce też kilka piw.

Do domu już po mokrym asfalcie, bo okazało się że w Mogielnicy lało. Jesteśmy cali wykropkowani :D

Zalewem do domu.
Nie mam dzisiaj weny do pisania:P to widać chyba heheh

Dodaję kilka fotek...




Jacek, dzięki za pożyczenie bluzy:) Oddam Ci jak się spotkamy.

Do serwisu + na wieś

Sobota, 21 maja 2011 · Komentarze(0)
Na wieś wykosić trawę... Mongoosiem to nie powiem, średnia wyższa, mocy aż nadto. Chciało by się jeszcze jechać i jechać:) Ale niestety deszczyk mnie spotkał.