Podkarpackie XC/enduro - czyli dużo teren, dużo górka II
Niedziela, 22 maja 2011
· Komentarze(6)
Kategoria Moje zdjęcia, Dalekodystansowe
Miałem jechać na maraton do Iwonicza, ale ze względów finansowych nie dałem rady.
Umówiłem się w sobotę z Kubą, a w niedziele o 8 wyjechaliśmy przejechać się częścią nowo odkrytego przeze mnie szlaku terenowego. Pogoda rewelacyjna, czasem jednak zbyt gorąco. Rano z racji tego, że jechaliśmy polami to praktycznie nie spotkaliśmy ludzi, tylko raczej sarny i jednego zająca.
Jeszce coś mnie uchlało w szyję, pewnie osa, ale czuję to do dziś. Wleciało w pasek od kasku i dziabnęło mocno.
Pierwsze sarny w Racławówce:


Później przeprawa przez pole:

Dalej polami...




Wjeżdżamy do lasu:

Na wyjazdach z lasu ktoś wykopał doły i postawił zagrody. I dobrze, bo quadowcy i krossowcy nie bedą jeździć i zakłocać ciszy.

Dla nas to pikuś:)
Już za lasem pojechaliśmy na Obszar chroniony Strzyżowsko Sedziszowski, czyli szutrami do Strzyżowa zu Lidl:p

Samolot leciał:D

Próbowałem złapać taką fajną muchę imitującą pszczołę...

Czasem takimi zagajnikami:

Potem już na Łętownie żółtym szlakiem:


I już w Łętowni, czyli znanej miejscówce dla Strzyżowian:

Wcześniej złapałem snejka, bo za dużo cisnąłem z góry, a ciśnienie zbyt małe jak na tak delikatną oponkę... Na szczęście Kuba miał detkę (wylajtowaną:D)
Gorzej z odkręceniem, bo nie zabrałem klucza:P a mam oś 12mm na nakretki.


Dało się kombinerkami Mammut.
Zjeżdżamy do Strzyżowa do lidla, bo upał niezły, a pić się chce:

Tam w oddali nasz cel, czyli Bonarówka i Węglówka. W zasadzie to mieliśmy zaliczyć jeszcze Suchą górę, ale zbyt mało wody i jedzenia mieliśmy. W słońcu 35 stopni, więc gorąco.

Już coraz bliżej:

I podjazd pod Bonarówkę:

Na szczycie punkt widokowy...

Gdzie Kuba niesie statyw :D


No to zmierzamy w stronę Węglówki:

Dalej przez szuter do kawałka drogi leśnej:

Się wypiął :D
A za lasem takie widoczki:


Uwielbiam tamte tereny. Takie małe Bieszczady...
Jedziemy i jedziemy:)

Sucha góra, ale niestety nie zaliczona, bo szła burza:

Nadchodzącą burzę widać tutaj:


Po zjeździe do Niebylca postanawiamy jeszcze zahaczyć żarnową, więc drzemy od strony Gwoździanki. Podjazd masakryczny i długi:

Wcześniej mijamy jeszcze kamieniołom:)

Na Żarnowej widać jak idzie burza i to dość duża bo na horyzoncie się nie kończy... oj ciekawie:D

Na szczęscie przeszła na wschód.
A tam gdzie byliśmy właśnie leje:D

Zasuwamy do domu już praktycznie cały czas z górki.
Kuba w Przedmieściu czudeckim ściga się jeszcze z jakimś gościem, który zamiast bidonu miał puszkę piwa i w siatce też kilka piw.
Do domu już po mokrym asfalcie, bo okazało się że w Mogielnicy lało. Jesteśmy cali wykropkowani :D
Zalewem do domu.
Nie mam dzisiaj weny do pisania:P to widać chyba heheh
Dodaję kilka fotek...
Jacek, dzięki za pożyczenie bluzy:) Oddam Ci jak się spotkamy.
Umówiłem się w sobotę z Kubą, a w niedziele o 8 wyjechaliśmy przejechać się częścią nowo odkrytego przeze mnie szlaku terenowego. Pogoda rewelacyjna, czasem jednak zbyt gorąco. Rano z racji tego, że jechaliśmy polami to praktycznie nie spotkaliśmy ludzi, tylko raczej sarny i jednego zająca.
Jeszce coś mnie uchlało w szyję, pewnie osa, ale czuję to do dziś. Wleciało w pasek od kasku i dziabnęło mocno.
Pierwsze sarny w Racławówce:
Później przeprawa przez pole:
Dalej polami...
Wjeżdżamy do lasu:
Na wyjazdach z lasu ktoś wykopał doły i postawił zagrody. I dobrze, bo quadowcy i krossowcy nie bedą jeździć i zakłocać ciszy.
Dla nas to pikuś:)
Już za lasem pojechaliśmy na Obszar chroniony Strzyżowsko Sedziszowski, czyli szutrami do Strzyżowa zu Lidl:p
Samolot leciał:D
Próbowałem złapać taką fajną muchę imitującą pszczołę...
Czasem takimi zagajnikami:
Potem już na Łętownie żółtym szlakiem:
I już w Łętowni, czyli znanej miejscówce dla Strzyżowian:
Wcześniej złapałem snejka, bo za dużo cisnąłem z góry, a ciśnienie zbyt małe jak na tak delikatną oponkę... Na szczęście Kuba miał detkę (wylajtowaną:D)
Gorzej z odkręceniem, bo nie zabrałem klucza:P a mam oś 12mm na nakretki.
Dało się kombinerkami Mammut.
Zjeżdżamy do Strzyżowa do lidla, bo upał niezły, a pić się chce:
Tam w oddali nasz cel, czyli Bonarówka i Węglówka. W zasadzie to mieliśmy zaliczyć jeszcze Suchą górę, ale zbyt mało wody i jedzenia mieliśmy. W słońcu 35 stopni, więc gorąco.
Już coraz bliżej:
I podjazd pod Bonarówkę:
Na szczycie punkt widokowy...
Gdzie Kuba niesie statyw :D
No to zmierzamy w stronę Węglówki:
Dalej przez szuter do kawałka drogi leśnej:
Się wypiął :D
A za lasem takie widoczki:
Uwielbiam tamte tereny. Takie małe Bieszczady...
Jedziemy i jedziemy:)
Sucha góra, ale niestety nie zaliczona, bo szła burza:
Nadchodzącą burzę widać tutaj:
Po zjeździe do Niebylca postanawiamy jeszcze zahaczyć żarnową, więc drzemy od strony Gwoździanki. Podjazd masakryczny i długi:
Wcześniej mijamy jeszcze kamieniołom:)
Na Żarnowej widać jak idzie burza i to dość duża bo na horyzoncie się nie kończy... oj ciekawie:D
Na szczęscie przeszła na wschód.
A tam gdzie byliśmy właśnie leje:D
Zasuwamy do domu już praktycznie cały czas z górki.
Kuba w Przedmieściu czudeckim ściga się jeszcze z jakimś gościem, który zamiast bidonu miał puszkę piwa i w siatce też kilka piw.
Do domu już po mokrym asfalcie, bo okazało się że w Mogielnicy lało. Jesteśmy cali wykropkowani :D
Zalewem do domu.
Nie mam dzisiaj weny do pisania:P to widać chyba heheh
Dodaję kilka fotek...
Jacek, dzięki za pożyczenie bluzy:) Oddam Ci jak się spotkamy.










