ROLKI- z siostrą rowerem a Ona na rolkach, ja asekurowałem ją:) stąd vśr 10,7km/h. Kolejny wypad miał być cudny. Z Bratem Głazuuu wybraliśmy sie w okolice Słociny ale po 3 km padło odpadło:P kółeczko od deorki, ale na szczęście znalazł wszystko łącznie ze śrubkami:) Pojechał do domu i robi generalny przegląd rowerka:) vśr = 10km/h z kawałkiem...
Trzeba było jakoś nadrobić wiec wróciłem do domu wziąłem Mp3 i poleciałem na wcześniej zaplanowaną trasę. Po drodze na ciemnym odcinku drogi sarna z jakieś 5m przede mną przeskoczyła mi przez jezdnię. Scyrałem sie, ale potem lepiej zapierniczałem z adrenalinką. vśr udało sie poprawić, ale kiszka i tak...hehe
Na korki z matmy i do mojej Asi:) Po odszukaniu domu z pewnym numerem wpadłem do klatki aby przypiąć rowerek:) ale chyba zrobiłem sobie dziwną rzecz, bo w owym bloku mieszkają ludzie którzy mają po dwa samochody SUV w i na pewno nie zainteresował by ich mój rowerek o skromnym wyglądzie:P ale przezorny zawsze ubezpieczony...
Troche po mieście po przyjeździe od Asi. Poszukiwałem ulicy a w zasadzie domu o pewnym numerze bo muszę jutro na korki jechać:/ i obliczyłem ile zajdzie mi tam dojść na piechotę chyba ze rowerem sie skusze jak jest gdzie zostawić. Jak będzie powyżej 15 stopni to wybieram sie na 50 a potem setka:) itd...
Do Asi a po spotkaniu (suuupper) jeszcze po mieście jeździłem:) ciasteczka czekoladowe dały czadu:D ale i tak jakoś czuje ze forma mi sie pogarsza:/. Muszę chyba zacząć jeździć częściej na dalekie wypady bo ostatnio nie zrobiłem nic większego niż 40km... Łańcuch szykuje sie do czyszczenia i ogólnie rowerek:) jak na razie jeszcze na oponie przedniej da sie jechać ale jest już starta na maksa... Bedzie Smart Sam Schwalbe taki jak na tył:)
-10ºC 15km po śniegu; godzina 19 z hakiem:), ręce zgrabiały po kilku km ale bardziej stopy w bezruchu. Hamulce zaczęły sie ślimaczyć i piszczeć, ale amortyzator działał bez zarzutu:) Jednak tani badziew, a działa w ekstremalnych warunkach i nie narzekam jak inni, którym przy zerze już prawie ich Bomber nie chodzi...:D
Najdziwniejsze były spojrzenia ludzi opatulonych w samochodach, tak jakby widzieli ufo czy coś:P a przecież ja sobie normalnie jadę w czapeczce do mojej Asi:)