Treningowa Kiszka jakich mało:P dojazd do mojego aniołka i do kumpla:) żaden trening bo za zimno a jeszcze mam jakieś dziwne zawroty głowy (dziwnie sie skręca z takim czymś...)
Potrójna wycieczka. Najpierw rano około 10 24km przez Nową Wieś i Trzebownisko i poprzez miasto. Musiałem dopompować sobie powietrza z tyłu.
Drugi wypad był najlepszy:) Z Moim Aniołkiem, wokół miasta.Moja Dziewczyna ma super rowerek trekingowy ważący 2 razy mniej od mojego:) (To dla Ciebie Aniołku:*) Pedały SPD szkoda ze butków nie ma:/ . około 15km
Trzeci wypad był mroźny. temp -4 Kielanówka-Racławówka. 21:05
Gdzieś po mieście i takie tam dziwaczne wyjazdy, w zasadzie jest to całodzienny dystans, bo co chwilę musiałem gdzieś wyjeżdżać. Do babci, do sklepu, do dziewczyny i chwilkę po mieście dla zabicia nudy:)
Złapałem kapcia kilka dni temu i miałem na szczęście załatana dętkę w zapasie wiec założyłem sobie. Terenowo po rozwalonych ścieżkach rowerowych, bo w mieście montują ekrany tłumiące dźwięki. Trochę kręciłem sie po mieście, potem Zalesie i Słocina. Własnie likwiduje luzy na damperze z tyłu bo sie troszkę rusza ale już udało sie je zlikwidować:) Nie wiedziałem czemu mi sie tak ciężko jedzie a dopiero dzisiaj skapowałem ze miałem wcześniej tylko 2 atmosfery w przednim kole (a mam 2.3 opony) wiec dobiłem do 3.2atm i jak na kolarce prawie sie jedzie:D
Stała trasa i jest w koncu 40km:) mały wiaterek i jak na rower "nie szosowy" nawet fajnie sie jechało:) Chyba dosiądę w najbliższym czasie jakąś kolarkę i zobaczę jaką średnią trzasnę bo na tym czołgu więcej niż 30km/h sie nie da...za to czuć jakby sie na harleyu jechało jak już sie rozpedzę:)