Błotnisty wyjazd do lasu z Mateuszem:). Celem była Patria, szczyt za lasem na którym postawiono krzyż. Kiedyś tam byłem, ale bardzo dawno temu i nie wiedziałem nawet że to sie tak nazywało. Duzo błotka, ale dało sie przjechac:) Guniamaster założył worki na bruty zapobiegające nalewaniu sie do środka wody hehe, ale niestety nie wytrzymały one próby i szybko sie z nimi pożegnał:D Las zawalony gałęziami po sostatnich opadach ciężkiego śniegu. Szkoda, bo niektóre ścieżki były dość szybkie, a nie mielismy ochoty urywać przerzutek;) Zresztą było ślisko w tym błocie i nieraz musieliśmy prowadzić rowery przeprawiając sie przez gałęzie i błoto. Na końcu użylismy mojej myjki z Lidla:D daje mała radę...Pozbyłem sie już niechcący dwóch naklejek...
Caly dzień zbierało sie na deszcz, ale nie padało, tylko wszedzie była mgła. Wybralismy sie z Mateuszem do lasu Wielki Las koło Czudca i na górę do Pstrągowej. W lesie kupa śniegu, a w mieście już ani śladu.
Jak dla mnie super jazda z ekipa forumową:) Pojechalismy w teren do lasów w Hermanowej i Straszydlu. Nie chcę powielać relacji więc odsyłam do lepszych źródeł:D zdjęcia i opis u Piotra i Mateusza. Wezmę sobie jedną fotkę:)
Musimy to powtórzyć i poskromić te niesforne kawałki trasy przez bezdroża po trawie...
Pojechalismy z Guniamasterem:D obskoczyć okoliczne laski aby zobaczyć co tam mają pod zielonymi sukienkami;) Okazało sie że mają niezłe dolinki i pagórki;) aż chce sie wjechać...Błądzilismy pośród cudnie zaokrąglonych wybrzuszeń, i jechaliśmy na prawdę mocno...w dół;) czasem zabezpieczenia nie pomagały (hamulce;))
Zresztą wystarczy popatrzeć na średnią, żeby dowiedzieć sie że czasami wcale nie bylismy w siodle, ale darlismy rowery pod górę w krzaczory i przez małe liczne rzeczki. We wszystkim towarzyszyli nam prawie cały czas upierdliwi krosowcy, którzy wytyczali szlaki rowerowe prawie nie do przejechania rowerem.