Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2011

Dystans całkowity:1225.00 km (w terenie 151.00 km; 12.33%)
Czas w ruchu:28:05
Średnia prędkość:21.29 km/h
Maksymalna prędkość:67.00 km/h
Suma podjazdów:1360 m
Liczba aktywności:19
Średnio na aktywność:64.47 km i 5h 37m
Więcej statystyk

Wieczorem po mieście z Asią

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Już długo nie jeździłem po mieście nocą, więc trza było ruszyć tyłek (nie plecy!) na rower z Asią:D

Ostatnio zaniedbuje DB :( biedaczek czeka na swoją trzysetkę i już się rwie. Zaraz mi ucieknie z garażu!

Jazda pod krzyż III tysiaclecia z Asia

Niedziela, 26 czerwca 2011 · Komentarze(1)
Jazda z moją ukochaną Asią:D W stronę Ropczyc zobaczyć wysoki na 47m krzyż:)


Asi nóżka zapodawała:)

Podjazdy zaliczała bez marudzenia. Taka kobieta to skarb:D:D

Po dojechaniu na miejsce, wpadliśmy jeszcze do Niedźwiady, do jej wujka, który jest księdzem. Pograliśmy tam chwilę w bilard w parafialnym klubie dla okolicznej młodzieży, mającej zajęcia w stylu "co by tu rozpieprzyć" ;)
Powrót już szosą przez Ropczyce, ale skręciliśmy na Olchową i do domu.

Kilka zdjęć:

Słonne Nocą - czyli 200km na raz dwa (prawie...)

Czwartek, 23 czerwca 2011 · Komentarze(4)



Długo obijałem się z wpisami, bo jakoś tak po tym wyjeździe doznałem chwilowego wypalenia i odeszła mi cała chęć na pisanie bloga. Po prostu robię to niesatysfakcjonująco dla samego siebie.

No to teraz zaczynam:D

Pomysł zrodził się podczas rozmowy z Piotrkiem;) No to napisałem do całej ekipy moich koksów :D no i wybraliśmy się na Górę Słonną obok Sanoka.
Na samym początku myślałem, że pojedziemy jakoś najkrótszą drogą przez szutry, ale Piotrek (kona) wpadł na szosie, więc bez robienia mu przykrości wpakowaliśmy się na asfalt. Piotrek narzucił nam tempo, które mi się podobało:) Mimo iż było pod górkę, to przyjemnie mi się jechało i było super.
Lampka którą zmontowałem w ten sam dzień, spisała się dobrze.

Kona pojechał "na dół" :D

Na górze ognisko ok 2.20
Wszyscy szukaliśmy badyli, ale z rozpaleniem był problem. Po jakimś czasie wytoczyliśmy najcięższe działa, w postaci CX-80 i (po moich długich namowach) kawałek plastiku, który na dobre rozpalił wilgotne drewienka.

Jazda w dół około 4.30...
wtedy zaczęło się najgorsze. Organizm domagał się snu, bo przerwa była za długa, a tu jeszcze prawie 100km do domu. Skoczyliśmy wymięci na stację, każdy kupił jakiegoś energetyka, ale to nie pomogło. Jeszcze zamiast w tyłek, wiatr zaczął nam wiać w plecy. Wszyscy jechaliśmy jak po weselu na kacu:p
Kona złapał jeszcze kapcia. Ale jakoś dojechałem:)
Pojechałbym jeszcze raz.

Dziękuję całej ekipie w składzie:
Piotrek (Petroslavrz), Piotrek (Prozak), Piotrek (Kona), Dominik (Miciu)


Zdjęcia od Piotrka lub od Micia.

Sucha Góra i Kopce Jasienickie - czyli troszkę błotka i podjazdów

Sobota, 18 czerwca 2011 · Komentarze(5)
Bardzo fajna jazda z Piotrkiem i Piotrkiem ;)
Nikt nie pojawił się rano oprócz nas po sceną. Chyba dlatego, że wielu pojechało na maraton, a Włochaty z Arturem do Łańcucha, tfu! do Łańcuta.
Za to Piotrek z Piotrkiem mieli ochotę się pokręcić po naszych mało znanych okolicach. Więc wyruszyliśmy o 8 rano. Duchem byliśmy oczywiście z naszymi kolegami na maratonie:P

Najpierw jazda do Strzyżowa, jak najszybciej, czyli niestety (albo stety) szosą, gdzie po chwili odcina mi energię, bo nie zjadłem śniadania. No to postój pod sklepem w Czudcu, jeden duży pasztet i dwie buły. Mozna jechać. Do Sztrzyżowa jedzie się już całkiem gładko:)

W Strzyżowie mijamy schron kolejowy i jedziemy na Brzeżankę. Podjazd masakrujący termoregulację organizmu. Kilka zdjęć (od Piotrka i Piotrka)


Pierwsze mycie rowerów po błotnym zjeździe:

Na Górze śmigamy już szlakiem pieszym, co pokazuje filmik:



Nie wiedziałem, że będzie tak mokro. To co zapowiadała pogoda na necie, mówiło, że będzie w miarę sucho. Tak było, ale na Suchej Górze:p
Dalej to jazda zawsze albo w błocie, albo omijając wielkie na całą drogę kałuże.
Nie było nam dane szybciej pozasuwać, zresztą co widać na filmie. Ja miałem jeszcze lekko łysawe FireXC i przód praktycznie łapał trakcje, tył czasami jak chciał. Na ostatnim zjeździe tak uwaliliśmy rowery, że nie dało się ich pchać:P
Do domu też wróciliśmy szosą, bo mieliśmy już dość błota w terenie.

Mapa:


Dzięki za jazdę!

Nocna jazda na Wicze :)

Wtorek, 14 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Po zmroku
Było pieknie... Ciemno ciemno, a my mieliśmy lampki:D
Można powiedzieć, że zasuwaliśmy równie szybko co w dzień.
Odsyłam do wpisu u Micia, bo ja nie mam coś ostatnio weny do wpisów.

Kałboj in grejt forest

Niedziela, 12 czerwca 2011 · Komentarze(13)

Maj dir compan Piter an aj, znalezlysmy w forescie taki czapka kałboj, and zaloszyliszmy it na nasze headsy. Laughów nie było końca;) Next wyruszylismy na obszar chronionego crayobrazu, nir Kamieniec hill. Then skończyć się nam łater, and zjechalishmy downhill tu gas station po łater for free:D
Niedaleko cementary my mieć podjazd to next hill... benny Hill... Uphill:D
Na Letownia Ski stok meetnelymy grupka forrest boyów, then one of dem zaquestion nas, czy mamy ciuciu. Pieter laughnął, a ja mu sej, że dej is from ośrodek dla upośledzonych umysłowo.
Hałewer, we ride too Czudec wilidż, and noł mor łejst tajm, bo ja musieć być w hołm at six oklok.

Good dżob Pieter!


Przy okazji przetestowałem mojego sprzęta ałdiovideło:P
Pod koniec trasy już brakowało nam prądu...

Dystans jest zaookrąglony, bo nie chce mi się iśc po licznik do garażu:p

Zdjęc nie będzie, jest

Dzisiaj dla odmiany rower...

Sobota, 11 czerwca 2011 · Komentarze(2)
Pojechałem na mongoosie:)
Jechało się fajnie, bo było chłodno. Dzisiejszym paliwem były cukierki.
?130780531713266
Widoczność dość dobra, tylko szkoda że nie pojechałem dalej.