Pierwsza masa w tym roku. Jest super:) Pomimo syfiastej zimniastej i deszczowej pogody, zjawiło się 53 osoby. Myślę że za miesiąc będzie ze 3 razy tyle, lub 30 razy tyle :D
Super się jechało. Ledwo się wyrobiłem z Gietekiem Tomka. I tak długo przetrzymywałem. Można powiedzieć, że ten dzien był poświęcony rowerom w 100%. Obudziłem się, rower. W pracy rowery, po pracy rower Tomka i potem mój. Spanie:)
Nie chce mi się robić wpisów, bo coś ostatnio kiepsko mi idą wyjazdy. Ogólnie to jakaś kiepścizna się zapowiada w tym roku...
Jakby ktoś czytał to co tu pisze, to niech wie, że nie komentuję wielu wpisów bo po prostu szczena opada do ziemi i muszę ją przytrzymywać rękami no i nie da się wtedy pisać:P
Czyli w końcu jakaś porządna terenowa wyrypa, na którą czekałem już łohoho... od mrozów po -15.
Jak wiadomo, dzisiaj była zmiana czasu, więc tradycyjnie Piotrek zaprotestował i nie zmienił czasu. To wyjechaliśmy o 10. Koło fontanny spotkałem grupę bajkerów, którzy określili mój rower jako Kolumbrynę :P Co jak co, ale ten czołg to jednak śmiga po wszystkim, a po serwisie amorów to już w ogóle pochłaniacz terenu... nie to co ten wylajtowany HT cannondale z lefty:P
A dzisiaj wyrypa była konkretna. Masę zaschniętych kolein i fajnych mini hopek w lesie, plus ciekawe zjazdy, które powodowały przyjemne mlaskanie obu tłumików... to luuubie :D Domain tak się zmienił, że pochłania nawet najmniejsze kamyczki bez zająknięcia, a swinger po serwisie też odżył i działa jak nówka.
Jak to mówią "nie poczujesz, póki nie przeserwisujesz" ;)
Wczoraj do nocy robiliśmy z Piotrkiem jeszcze wzmocnienie, jak się okazało, stalowego haka w jego specu. Niestety poczciwy LX który ma prawie tyle samo lat, co dzisiejsi małoletni "dałnhillowcy" i podobnie jak oni, nie ogarniał wszystkiego, a konkretnie największej zębatki kasety. Trudno, Piotrek musiał zasuwać na twardym przełożeniu.
Na powrocie jakoś mnie odcięło i nogi nie chciały kręcić jak powinny. Nadal nie wiem czyja to była wina, czy psychika, czy jednak brak paliwa dla nóg... Zjadłem kawałek czekolady i pomogło.
Tak prawdę mówiąc, to ścieżek i dróżek w terenie jest sporo, tylko trzeba szukać (wystarczy spojrzeć dokładnie na mapkę niżej) Gdzieś tam, stoi znajoma sylwetka speca i człowieka który go ujeżdża (pomimo, że spec lubi np. urywać przerzutki lub szprychy)
Jeden z fajnie koleiniastych odcinków (na zdjęciu tego nie widać, ale kto tędy jechał ten wie o co chodzi...)
No i spec drugi raz już pryknął i wypuścił powietrze z przedniego kółka. Niedobry!
Trasa super, ale na HTku nie będzie już taka przyjemnie wyrypiasta, bo niektóre odcinki tracą wtedy sens...
Nabyłem sobie jakimś przypadkiem całkiem fajne jak dla mnie, butki SPD w dodatku z blokami... za 20zł :D Ktoś jeździł na nich tylko po szosie i to bardzo mało, bo podeszwa praktycznie nowa.
Wcześniej jeszcze kupiłem też po okazyjnej cenie, przerzutkę Durolux SGX. Ponoć całkiem fajnie pracuje.
Zrobiłem też hampel w DB i damper. Teraz hula całkiem fajnie.
No i pojeździłem sobie fajnym rowerem... (oczywiście pełny ubiór :D)
Musiałem porobić kilka rzeczy w serwisie. Takie tam drobne naprawy. Za ścianą mamy pub i dzisiaj miałem muzykę na żywo. Jakiś fajny jazz :) Cieszę się w sumie, że do 18 będę bo może posłucham sobie czegoś fajnego jeszcze.