trzeba było wozić te cholerne indeksy, a potem już ja z moim tylko latam jak ten debil:P Babki nie ma z BHP, z rysunku gościa dopaść nie mogę, a jeszcze matma w piątek;( Ogólnie katastrofa...jeszcze ten wszechobecny piach na ścieżkach rowerowych:/ Śnigu pełno na drodze i jeszcze piesi łażą jak naćpani. Chyba brakuje im wiosny. Wiosno przyjdź i sesjo idź!
To kilometry liczone od ostatniego wpisu.
Jeszcze w tym wszystkim jest jazda z Asią do jej szkoły:) Moja Słodka potrafi śmigać po śniegu hehe
Na Polibudkę Rzeszowską po wpisy, ale baba mnie w ciula zrobiła, bo się...rozchorowała chemicznie:) niedobra chemia. Ważne że zaliczenie jest, ale to w poniedziałek nam wpisze. Rano mrozik -5 ale słoneczko ładnie przyświecało.
Kurierowanie walentynkowe:), ale wcześniej na polibudę coś obczaić. Roztopy były syfiaste. Cały rower obklejony w błocie pośniegowym i wodzie. Potem do Asi. Rower nawet nie zdążył ocieknąć z wody, przez co teraz jak wracałem to działał mi tylko przedni hamulec:p żadna manetka nie działała. łancuch sie ledwie wygiął, ale już rowerek odpuscił heeh
Jazda z Robertem:) Kaloriopijca czołg, wyssał ze mnie resztki dżuli, po około 35km... Hamulec przedni miał tak zużyte klocki że nie chciały się chować i wyłaziły na tarcze:p aż wylazły i hamowały przez dłuższy czas. Jechałem na sile woli, ale zawsze seta przychodziła mi łatwo, tym razem czułem się jakbym jechał na 2 rowerach:) Następnym razem biorę 2 czekolady na setę bo nie wiadomo co się może wydarzyć...może będę holował jakiś samochód heheh
Jechałem, jechalem i mp3 przestało grać. Po kilkunastu kilometrach zawróciłem, bo nie było zbyt pięknie i w dodatku szaro buro i syfiaście:p Wkurzenie mnie opanowało w domu gdy zobaczyłem że moje mp3 znowu chce grać...widocznie tak musiało być.
Lekkie kręcenie dla odprężenia. Dobrze się jechało:) Aśki rowerek waży 12,5 kg czyli w miarę lekki jak na rower ze stalową ramą...może w końcu siostra zgodzi się na zakup amorka jakiegoś taniego.
Najpierw dowiedziałem się że Asia już za 10 minut będzie na dworcu to wsiadłem w rower i w kilka minut zjawiłem się na dworcu:) Średnia prędkość czołgu to jakieś 28km/h bo zasuwałem ile sił w nogach i akurat tak wyszło że wszędzie miałem zielone, a samochodów brak. Zresztą jechałem skrótami gdzie prawie nikt nie chodzi.
Potem średnia trochę zmalała. Asia wsiadła w autobus, a ja pojechałem rowerem na przystanek na którym wysiada. Pojechałem przypadkiem jeszcze okrężną drogą. Byłem równo z autobusem na przystanku:) ...no może jakieś 10 sekund później.
Do domu wracałem już spokojnie... Cały opiaszczony rower i kurtkę tradycyjnie wsadziłem do wanny:D teraz jest cudnie hehe
Piachu na ścieżkach co nie miara, aż sypie po twarzy czasami:)
Dziwne jest to że coraz częściej widzę wypadki samochodowe. Wczoraj spalił się samochód i 2 straże go gasiły. Fotki z akcji mam ale kiepskie bo ciemno było.
Nie mam jakoś chęci na dłuższe jazdy bo nie chce mi sie brac picia i jedzenia na drogę.