Ale rozbolał ją brzuch:/ Biedulka... Miałem pokazać jej naszą Grochowiczną, znaną i lubianą (Miciu ostatnio mówił co innego:P) Niestety wyszło inaczej. Pojechaliśmy sobie na około. Jakoś tak przez Matysówkę na Lutoryż to nie bardzo, ale przynajmniej przytrenowałem Asi nóżki. Ta moja kobieta (prawie że facet, bez urazy Asiu;)) podjechała wszystko. No dość tego chwalenia.
Ale trzeba... No to na czym żem ja był? Aaa rowerem se jeździłem tu i tam, oraz też wte i we wte. Oraz nawet raz po buły z Asią. Rowerki żyją, a ja mam zaległe jakieś kilkaset km tylko:) Dziękuje wszystkim za nieuwagę;)
Wykosić trawę oraz otrzymać nowe łóżko małżeńskie za darmo:) Prawda że brzmi fajnie? Dom co prawda do remontu, ale jak już zrobię, to będę zapraszał kolegów z Wlkp.:)
Jazda z moją ukochaną Asią:D W stronę Ropczyc zobaczyć wysoki na 47m krzyż:)
Asi nóżka zapodawała:) Podjazdy zaliczała bez marudzenia. Taka kobieta to skarb:D:D Po dojechaniu na miejsce, wpadliśmy jeszcze do Niedźwiady, do jej wujka, który jest księdzem. Pograliśmy tam chwilę w bilard w parafialnym klubie dla okolicznej młodzieży, mającej zajęcia w stylu "co by tu rozpieprzyć" ;) Powrót już szosą przez Ropczyce, ale skręciliśmy na Olchową i do domu.