Liwocz Nocą prawie do rana
Sobota, 12 października 2013
· Komentarze(1)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia, Po zmroku
Wraz z Kolega Lemur89 umówilismy się, że pojedziemy na Liwocz noca, bo za dnia chyba połowa znajomych tam była (ja nigdy, bo zawsze cos wypadało)
Już o 17:30 wyjechałem na Strzyżów, bo mam tam jednak trochę kilosów, a nie chciałem zapierniczać.
Dojechałem w 55minut. Potem zakupy w biedrze, i jak dla mnie optymalne. Chociaż mogłem wziąć jedną chałwę więcej.
Na trasie spokojne tempo, bo Krzysiek nie chciał się wypompować, a na starym rowerze moc ucieka w każdą stronę.
Tak się rozgadaliśmy, że nawet się nie zorientowałem, a juz byliśmy pod Liwoczem. Potem podjazd lub podejście (jak kto woli) i jesteśmy.
Ciemno jak w jesieni średniowiecza ;)
Okazało się, że w środku jest żarówka i zaświeciliśmy sobie. Zjedliśmy i na dół.
Powrót przez puste Krosno gdzie minęliśmy kilku bikerów z nocnej zmiany.
Księżyc zaszedł, wioski pogaszone, więc jeszcze ciemniej... Bez lampek nie ma najmniejszych szans na jazdę.
No to korczyna i podjazd. Potem zjazd i prawie dom. Lutcza. Krzysiek jedzie do domu na Leckę, a ja wrzucam turbo i nawalam do domu, bo nie lubię tego odcinka.
Rynek w Krośnie:
.JPG)
.JPG)
Tutaj się jadło i piło:
.JPG)
Cale ustrojstwo pod krzyżem:
.JPG)
http://www.bikemap.net/pl/route/2356405-liwocz/
Wyjazd 17:30 powrót o 4:25
Opis zrobię jutro :)
Już o 17:30 wyjechałem na Strzyżów, bo mam tam jednak trochę kilosów, a nie chciałem zapierniczać.
Dojechałem w 55minut. Potem zakupy w biedrze, i jak dla mnie optymalne. Chociaż mogłem wziąć jedną chałwę więcej.
Na trasie spokojne tempo, bo Krzysiek nie chciał się wypompować, a na starym rowerze moc ucieka w każdą stronę.
Tak się rozgadaliśmy, że nawet się nie zorientowałem, a juz byliśmy pod Liwoczem. Potem podjazd lub podejście (jak kto woli) i jesteśmy.
Ciemno jak w jesieni średniowiecza ;)
Okazało się, że w środku jest żarówka i zaświeciliśmy sobie. Zjedliśmy i na dół.
Powrót przez puste Krosno gdzie minęliśmy kilku bikerów z nocnej zmiany.
Księżyc zaszedł, wioski pogaszone, więc jeszcze ciemniej... Bez lampek nie ma najmniejszych szans na jazdę.
No to korczyna i podjazd. Potem zjazd i prawie dom. Lutcza. Krzysiek jedzie do domu na Leckę, a ja wrzucam turbo i nawalam do domu, bo nie lubię tego odcinka.
Rynek w Krośnie:
Tutaj się jadło i piło:
Cale ustrojstwo pod krzyżem:
http://www.bikemap.net/pl/route/2356405-liwocz/
Wyjazd 17:30 powrót o 4:25
Opis zrobię jutro :)










