Ludzie kupują sobie zabawki, zupełnie jak dzieci

Niedziela, 9 marca 2014 · Komentarze(4)
W gruncie rzeczy, każdy jest dzieckiem. Co byś zrobił gdybyś wygrał w totka? Pewnie nakupował sobie niby przydatnych pierdół, czyli zabawek. Dzisiaj na szosie miałem taką fylozofycznom rozkmyne ;)
Jako że mózg jest dotleniony aż nadto, to jakoś łatwiej się myśli, więcej myśli przelatuje, no bo co można robić głową podczas gdy nogi krecą przez 6 godzin?
Najpierw zauważyłem, że po rowach leży mnóstwo pełnych nieotwartych butelek z wodą, lub jakichś innych napojach. Sprawdziłem czy nakrętka była zerwana, ale kilka razy okazało się, że ludzie po prostu wyrzucają nowe napoje. Chyba z samochodu. Dobrze dla nas, bo w razie kryzysu można znaleźć w rowie napoje :D
Od razu narzucił mi sie pomysł, w stylu stacji wodopojowej dla rowerzystów. Mianowicie, gmina mogłaby postawić takie automaty gdzie można by kupić za jakieś tam grosze wodę i jakieś batony. Oczywiście automaty byłyby rozstawione gdzieś w miejscach gdzie jest największy ruch rowerzystów. Ponieważ sklepów na wsiach nie ma za dużo, a w niedziele jest cienko z otwartymi. Nocą też nie da się kupić praktycznie nic, bo zamknięte. Taki automat działałby całą dobę. Umieścić jeszcze lokalizacje takich na GPS i można jechać.

Ciężko mi się dzisiaj jechało. Za ciepło się ubrałem i przegrzałem. Te 10 stopni w cieniu, urosło do 20 w słońcu. Dopiero jak zdjąłem czapkę, rękawiczki, podwinąłem rękawy, to zaczęło mi się dobrze jechać. W połowie drogi spotkałem Wilczka, tez samotnie śmigał. Spotkać go w takim miejscu, to fuks :) Szczególnie, że jechałem tam 3 raz w życiu.

Zjazd do Domaradza mnie dość dobrze schłodził. Niestety za mało zjadłem, więc już w Lutczy to odczułem. Postanowiłem jeszcze śmignąć przez Strzyżów. W Godowej zeżarłem wszystkie wafelki (polecam te Lidlowe, paczka 10 sztuk/7zł i bardzo pożywne. Coś jak Knoppers). Niestety dopiero w Gliniku zachciało mi się jechać.
Ogólnie to wymęczyłem te kilometry, bo jakoś nie miałem parcia na zasuwanie. Wiosna juz prawie, więc wolałem podziwiać widoki.

Trasa: http://www.bikemap.net/pl/route/2491367

Komentarze (4)

No to nie wiem, po co ktoś wyrzuca pełne butelki...

tajemniczyjogurt 19:49 niedziela, 9 marca 2014

K4r3l, bankomat to jednak sporo kasiorki, a tam byłyby złocisze i woda z batonami :D

HH2, no to są zabawki. A wiesz jakie stają się dzieci, gdy rodzic zapewnia im wszystko czego pragną;) Butelki były zapieczętowane, bo korek nie był oderwany od plastikowego krążka. No i co Szerloku ? :D

kundello21 19:32 niedziela, 9 marca 2014

Ni ma szans, wyrwali by taki automat z fundamentów, tak jak kiedyś jeden bankomat ;))))

k4r3l 18:46 niedziela, 9 marca 2014

Jak dzisiaj jechałem pod górę, to jedyne o czym byłem w stanie myśleć to psychodeliczny borsuk z szyldu pensjonatu w dolinie :D.

Co do totolotka, to od dawna się nad tym nie zastanawiałem, ale pewnie dom z pokojem uciech (wraz z wyposażeniem - szosa, full do xc, ht do xc, jakiś mieszczuch, dożywotni zapas olejów, okładzin, zębatek, łańcuchów, opon i takich tam) i samochód. Poniekąd to rzeczywiście są zabawki. Chociaż wydaje mi się, że to lepsze niż wrzucenie pieniędzy na lokatę i dalsze bidowanie. Pewnie, że najszlachetniej by było oddać to na jakiś charytatywny cel, ale chyba mało kto by tak zrobił.

Butelki są zakręcone, bo niektórzy sikają do nich w trasie, a później wyrzucają. Zagadka rozwiązana. U mnie też jest sporo syfu w rowach.

Kiedyś korzystałem z wodopoju dla krów, jedyne co, to dla rowerzystów mógłby być trochę wyższy :D

tajemniczyjogurt 17:57 niedziela, 9 marca 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!