Jaśliska-Kotań

Sobota, 20 września 2014 · Komentarze(0)
Rano nawet ciepło, ale zachmurzenie jakieś tam jest. Startujemy z dobrymi humorami :)

Przesłałem Pawłowi kilka map do TB, a on wcześniej ściągnął ślady gpx. i wiedzieliśmy w końcu którędy jechać.
Pierwsze podjazdy w lesie mokre i dalej było jeszcze bardziej mokro. Żółty i zielony szlak do Zyndranowej nie był zbyt fajny, bo złażony przez konie. W końcu szlak konny...
Zaczyna padać deszcz. Syf się zrobił niesamowity. Ślisko wszędzie i jeszcze jakimś cudem zjeżdżamy z zielonego na drogi zwózkowe, gdzie koleiny były pełne błota. Zjazdy po śliskich badylach w deszczu to je to :D

W Zyndranowej mokry mostek... po przejechaniu go odwracam się i widzę tylko jak Maciek leci i zaraz za nim Ernest i Henryk ledwo stoi :D

Slisko jak cholera.
Maciek urwał połowę buta...
Zipy i robimy klamrę :D

Mieliśmy jechać do przejścia koło Barwinka, ale lało i tiry... Nie było przyjemnie.
Ruszamy na szlak do Olchowca.

Tam kolejna błotna przeprawa. Na szczęście przestalo padać i wyszło słoneczko :)


W jednym miejscu aż 3 osoby łapią kapcia. Wszystko wina kolców z jeżyn.
Godzinę mieliśmy w plecy.
Skróciliśmy trasę zielonym do Kotanii asfaltem. Dojazd na 18 z kawałkiem.

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!