Dlaczego w ogóle?
Po co to wszystko robimy? Jedni lubią po prostu czuć wiatr na twarzy, błoto, śnieg, terepadło na zjeździe, czystą szosę, góry lub płaskie tereny. Cieszę się, że czasami muszę gdzieś pojechać rowerem, ale z jednej strony nie chce mi się.
Zupełnie jak wyjście z psem na spacer. Nie chce Ci się, a dopiero jak już musisz, to doceniasz, jak dobrze jest wyjść i spacerować zupełnie wolnym.
Patrząc na mojego zwariowanego psa, wiem chyba co on czuje. On uwielbia biegać tak samo jak ja uwielbiam jeździć rowerem. Każdy człowiek chyba lubi się ruszać (mimo że czasem o tym nie wie). Może to motywuje do jakichś poszukiwań. Nie każdy od razu znajduje to czego chce.
Niektórzy wypalają się i przestają jeździć, inni się strasznie frustrują, a niektórzy stają się fanatykami.
Czy na rower potrzeba motywacji?
Zawsze myślałem, że motywacja służy do tego, by zechciało nam się robić to, czego nie lubimy. Może jeśli nie jeździmy na rowerze, to po prostu nam się nie chce i żadna motywacja nie pomoże. Po prostu mamy na jakiś czas przestać i już. Przecież to lubimy.
Czego wymagamy od jazdy rowerem? Nie wiem jak inni, ale ja po prostu lubię być tam gdzie jadę i nie musi to być jakaś epicka miejscówka. Wielkie ambicje do super miejsc potrafią zabić chęci do jazdy i dają powody by nie jeździć. Bo milion razy ta sama trasa jest nudna. Ja to wiem, ale przecież w jeździe rowerem chodzi też niestety albo stety, o to by się po prostu ruszać. Reszta sama przychodzi. Ruch to życie i jakoś tak bardziej czuję że żyję, gdy jadę nawet najbardziej znaną okolicą.










