Terenik z A. M. R. P.
Czwartek, 4 czerwca 2015
· Komentarze(0)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia
Jakimś cudem udało się zebrać aż 4 osoby na rower :)
Asia, Piotrek, Maciek i Radek. Z tym że Piotrek czekał na nas dopiero w Babicy. Jakoś wtarmosiliśmy nasze rowery na górę i ruszyliśmy na Wilcze.


Trasa standardowa poza jednym szczegółem, gdzie zmieniliśmy już starą objechaną drogę, na ciekawszy szlak. Jakiś gość z psem powiedział nam, że tam dopiero są podjazdy i opłaca się jechać :D Nie mylił się. Zjazdy ciekawe i strome, a podjazd to taka ściana, że z trudem na 1x1 da się podjechać.


Pod krzyżem witają nas dwa fajne psiaki, które chcą nam zjeść to co mieliśmy do jedzenia. Na zdjęciu ich nie ma.

Zjeżdżamy na dół i zaczyna brakować nam wody. Niestety jest święto, więc sklepy pozamykane.

Na szczęście są cmentarze, wiec zaryzykowaliśmy i napełniliśmy bukłaki wodą z kranu na cmentarzu. Trochę zażelaziona i zamanganiona, ale przynajmniej dało sie pić.
Tutaj zapadła decyzja, że Asia, Radek i Maciek jadą do domu, bo opadli z sił. Maciek miał kontuzję, Radek spieszył się do niewiasty, a Asi się po prostu nie chciało.
Ja z Koną pojechałem zaatakować dalszą terenową część drogi.
Takie widoki, to esencja Podkarpacia :) Warto tutaj przyjechać.

Gdzieś między polami...

Obczailiśmy fajne tereny i kona nawet znalazł bat :) ... ale później go zgubił w krzaczorach.

Dalej już chyba żółtym szlakiem konnym i czarnym piszym na Kopalinę.


Kona odłącza się w Czudcu i jedzie do domu szosą, a ja jeszcze atakuję ostatni podjazd, czyli Przedmieście Cz. i Niechobrzem do domu.
Asia, Piotrek, Maciek i Radek. Z tym że Piotrek czekał na nas dopiero w Babicy. Jakoś wtarmosiliśmy nasze rowery na górę i ruszyliśmy na Wilcze.
Trasa standardowa poza jednym szczegółem, gdzie zmieniliśmy już starą objechaną drogę, na ciekawszy szlak. Jakiś gość z psem powiedział nam, że tam dopiero są podjazdy i opłaca się jechać :D Nie mylił się. Zjazdy ciekawe i strome, a podjazd to taka ściana, że z trudem na 1x1 da się podjechać.
Pod krzyżem witają nas dwa fajne psiaki, które chcą nam zjeść to co mieliśmy do jedzenia. Na zdjęciu ich nie ma.
Zjeżdżamy na dół i zaczyna brakować nam wody. Niestety jest święto, więc sklepy pozamykane.
Na szczęście są cmentarze, wiec zaryzykowaliśmy i napełniliśmy bukłaki wodą z kranu na cmentarzu. Trochę zażelaziona i zamanganiona, ale przynajmniej dało sie pić.
Tutaj zapadła decyzja, że Asia, Radek i Maciek jadą do domu, bo opadli z sił. Maciek miał kontuzję, Radek spieszył się do niewiasty, a Asi się po prostu nie chciało.
Ja z Koną pojechałem zaatakować dalszą terenową część drogi.
Takie widoki, to esencja Podkarpacia :) Warto tutaj przyjechać.
Gdzieś między polami...
Obczailiśmy fajne tereny i kona nawet znalazł bat :) ... ale później go zgubił w krzaczorach.
Dalej już chyba żółtym szlakiem konnym i czarnym piszym na Kopalinę.
Kona odłącza się w Czudcu i jedzie do domu szosą, a ja jeszcze atakuję ostatni podjazd, czyli Przedmieście Cz. i Niechobrzem do domu.
Route 3 070 894 - powered by www.bikemap.net










