Rowerowa.eu, czyli pielgrzymka rowerowych chrześcijan 2
Piątek, 18 września 2015
· Komentarze(0)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia
Drugi dzień zaczął się pięknie. Ale to normalka, ciepło, rower i bardzo fajna trasa do przejechania. Po śniadaniu ruszyliśmy w trasę na przełomy Wisłoka. Błota nadal brak, więc jechało się bardzo dobrze. Dopiero przed Jaśliskami mieliśmy problem z trafieniem w odpowiednią dróżkę w lesie. Było trochę błądzenia w kilkanaście osób :D
Jeszcze Kona nałapał chyba 4 kapcie. Ogólnie na całej pielgrzymce terenowej nałapano 13 kapci.
Tradycyjnie była też rowerowa droga krzyżowa z wdzieraniem rowerów po górę. To jest coś. Szczególnie że nie było z nami żadnego księdza. W ogóle w tym roku nie było prowadzących :) Krzysiek jakimś cudem dostał tracka z 2011 i prowadził na giepsie, ale wiele dróg w lesie się pozmieniało, a na polach zostały chyba zaorane.
Do Jaślisk dotarlismy razem z niedobitkami z grupy szosowej. Tam na kolację pierogi i zupa pomidorowa. Skoczyliśmy jeszcze wieczorem do piekarni po gorące drożdżówki. Najlepsze są z borówkami, ale niestety jeszcze nie były gotowe, więc wziąłem osiem innych.
Spaliśmy w pokoju gdzie okno było rozmiarów prawie całej ściany. Fajny widok :)
Krzysiek przekazuje krzyż drugiemu Krzyśkowi :D

Gdzieś na podjeździe (kapeć):

W Wisłoku prawie nie ma wody:
.JPG)
.JPG)
Gdzieś tam zjeżdżaliśmy:
.JPG)
Na koniec ognisko bez ognia ;)

Rowery za gigantycznym oknem:

Jeszcze Kona nałapał chyba 4 kapcie. Ogólnie na całej pielgrzymce terenowej nałapano 13 kapci.
Tradycyjnie była też rowerowa droga krzyżowa z wdzieraniem rowerów po górę. To jest coś. Szczególnie że nie było z nami żadnego księdza. W ogóle w tym roku nie było prowadzących :) Krzysiek jakimś cudem dostał tracka z 2011 i prowadził na giepsie, ale wiele dróg w lesie się pozmieniało, a na polach zostały chyba zaorane.
Do Jaślisk dotarlismy razem z niedobitkami z grupy szosowej. Tam na kolację pierogi i zupa pomidorowa. Skoczyliśmy jeszcze wieczorem do piekarni po gorące drożdżówki. Najlepsze są z borówkami, ale niestety jeszcze nie były gotowe, więc wziąłem osiem innych.
Spaliśmy w pokoju gdzie okno było rozmiarów prawie całej ściany. Fajny widok :)
Krzysiek przekazuje krzyż drugiemu Krzyśkowi :D
Gdzieś na podjeździe (kapeć):
W Wisłoku prawie nie ma wody:
Gdzieś tam zjeżdżaliśmy:
Na koniec ognisko bez ognia ;)
Rowery za gigantycznym oknem:










