Z racji tego że jednak pojechaliśmy pojeździć muszę edytować wpis.
Tak jak napisał RobertGTW , pojechaliśmy na dwie większe górki obok Rzeszowa. Trasa Rzeszów, Racławówka (obok Comatose) potem Niechobrz, Zgłobień, Nosówka, Kielanówka, Rzeszów, Matysówka i do domu adios:P Ale miałem z nóg takie flaki bo nie pojedliśmy z sobie i nie dało się jakoś fajnie wjechać . Miałem wrażenie że jadę na kapciu cały czas i do tego siodełko miałem za nisko:/
Dzisiaj tylko czyszczenie rowerka:) Urządziłem mu małą kąpiel :D :D Był brudny ale jest czysty, wg kolejności zdarzeń logicznych hhe w wannie dlatego że był taki: a teraz jest czysty:)
Komentarze (10)
Mi by tam domownicy nie dali włożyć roweru do wanny :P
Krejzol normalnie :D Ja po ostatniej masakrze pojechałem do pracy, a tam grzecznie jeden Pan wypucował mi maszynę i to sam się zgłosił, bo nie mógł patrzeć na błotnego potwora.
Kiedyś kąpałem rower ale było więcej czyszczenia łazienki niż rowera:p teraz juz nie zrobiłem tego błędu. Zresztą ciepłą wodą lepiej schodzą wszystkie brudy:D:D
ale ostro:D cóż, niektórzy pozwalają rowerkom spać we własnym łóżku, inni im tylko wannę odstępują:P Szczerze mówiąc to mojej Rowerze też by się coś takiego przydało:P
^^ a jak chcesz sobie po tych terenach pojezdzić to bierz Masakrę i przyjezdzcie do Lubonia na kilka dni w przyszłe wakacje:)