Taka sobie dróżka, odśnieżona ale i tak nie da sie po niej prawie jechać... śnieg sie bardzo zapada bo jest jakiś dziwny... Czasami czułem sie jak na snowboardzie bo tak potrafiło z góry rzucać całym rowerem. Musiałem też pedałować z góry:D
Sypkie dziadostwo;) ale i tak piękne... zawala w ciągu kilku godzin całą drogę.
W końcu sie wybrałem. Trasa taka jak ostatnio z Piotrem tyle że przez Matysówkę i bez Zimnego działu:(. Niestety część lasu nie była odśnieżona, co ja mówię że część:p cały las był nie ruszony nawet. Oczywiście nawet tam nie wjeżdżałem. Za to goniło mnie chyba z 10 psów. Zawsze jakoś parami biegały. Najśmieszniejsze było to, gdy zjeżdżałem sobie z góry do Straszydla i goniły mnie 4 psy (troszkę większe), miałem mp3 na uszach i nie wiedziałem o nich. Dopiero na samym dole mnie dorwały na przystanku. Poszczekały sobie, a ludzie patrzyli na mnie jeszcze dziwniej heheh.
Szkoda że do lasu w Zimnym dziale nie da się nawet wjechać (zaspa po osie). Poza miastem prawie wszystkie drogi białe. Tylko główne są ciapowate.
W zasadzie miało być dłużej, ale jakoś nie chciało mi się tłuc ciapowatymi głównymi drogami, a inne były w tragicznym stanie.
O jaaa , ale dystans! Dobra - po tym wpisie wierzę że się da jeździć. Jutro odpalam swoją machinę! Jakim aparatem robisz zdjęcia? Jak chciałem zobaczyć panoramę w 100% to ładnie musiałem się najeździć suwakiem - straszna rozdzielczość.