Masakryczna tragedia w drodze powrotnej... ale o tym później;) Zjazd do Strzyżowa
Zimny poranek. Na postoju dla turystów rowerowych:D
Most przed Strzyżowem
i Panoramka... jakaś taka brzydka wyszła, ale ma charakter informacyjny...? (no tak?)
I jeszcze góreczki gdzie mam zamiar pojechać (są całkiem blisko):
Wyjechałem wcześnie, koło 7:30. Tak fajnie sie czułem że postanowiłem zdobyć Krosno. No to dalej na rower, przez najwyższe okoliczne górki. Jechało sie super, nie było wiatru, ale zimno jak cholera. Miałem tylko 3 postoje w czasie tej całej drogi. Chyba źle, bo po dłuższym kręceniu dało sie to poczuć. Nie mam szosówki, a opony są jeszcze zimowe/terenowe. Jak wiadomo na takich jedzie sie ciężko po asfalcie. Dojechałem kilka km poza górkę jak sie jedzie do Parku Czarnorzecko-Strzyżowskiego i coś mi powiedziało (nie wiem co) że nie dam rady dalej. Posłuchałem i zawróciłem. Faktycznie jechało mi sie coraz gorzej, pomimo tego że miałem co jeść. Czułem sie po prostu jak wyssany z energii. Dodatkowo wracałem górą przez Glinik i Pstrągową, oraz Przedmieście czudeckie, co wyssało ze mnie resztki sił. Toczyłem sie do domu jak kaleka, gdzieniegdzie odczuwałem niewielkie przypływy sił i zasuwałem. Podczas powrotu zauważyłem niezłe auto, które też nieźle zasuwało. Okazało sie że autem jedzie zakonnica z księdzem... zasuwali na oko z 80km/h i to po bocznej drodze asfaltowej. Na zjazdach było mase lodu, i dlatego średnia marna, bo trzeba było powolutku zjeżdżać. Zresztą i tak jest cholernie nieprzyjemnie bo zimno. Krosno oczywiście nie zostało zaliczone, ale gdy bedzie już ciepło, to biorę kilkanaście pierogów do takiego termosu na żywność i jadę:)
Mapka trasy:
Komentarze (19)
Co do XCR LO to fakt mam go już i dałem za niego tylko 120 zł, bo mi go sprowadzili z hurtowni. Aczkolwiek wszystko opóźniło się o tydzień i no cholera nie dostałem CZARNEGO jak chciałem tylko BIAŁY, trochę jestem przez to zawiedziony bo za cholere nie pasuje mi on kolorystycznie do roweru, ale wiem że taką kasę okazja więc wziąłem. Tylko że dopiero jutro rano zawiozę rower i wieczorem będzie gotowy. Za oknem znowu śnieg, ale można pojechać w sobotę.
Nie myślałem o całym niebieskiego szlaku w tę sobotę, jedynie do rezerwatu Herby (w Kobylu) i przy okazji myślałem podjechać na chwilę na grób wujka na cmentarzu we Frysztaku. W jedną stronę 45km. Poza tym ten szlak jest trudniejszy jadąc od Frysztaka do Odrzykonia. Jeśli miałbym jechać cały to raczej w przeciwnym kierunku, tak jak już miałem okazję. Zresztą... co jak co ale ja w terenie nazwijmy to bardziej wymagającym nie radzę sobie, przyzwyczajony jestem raczej do łagodniejszych tras i zwykle takie wybieram.
Też tak mam że jak jadę w tamte rejony to powroty nie należą do najprzyjemniejszych szczególnie zimą. Petroslavrz ambitny masz ten plan na sobote ale jeśli temperatura na minusie by się utrzymała to cały szlak z Wiśniowej do Odrzykonia był by przejezdny. Jak by jechać w obydwie strony asfaltem to wyszło by jakieś 130km. Ogólnie trasa niebieskiego szlaku jest bardzo fajna ale niestety trzeba kawałek przejechać asfaltem żeby tam dotrzeć.
Tak sądziłem, że to te górki. Sam też je mam na zdjęciu :). Tym pasmem idzie niebieski szlak (pieszy) od bramy frysztackiej (przełom Wisłoka przez to pasmo w okolicach Frysztaka) i kończy się on jedną górkę przed zamkiem w Odrzykoniu. Wczoraj w pracy patrzyłem na mapie za trasą na sobotę myślałem, żeby pojechać do Rezerwatu Herby czyli w sumie tamte tereny...
Piotrek chodzi mi o pasmo górek od "Jazowa" do "Węglówka" tam po lewej na mapce jest wyraźny. Tylko Miciu, Ty i kilka osób wie jak tam jest hehe. Latem jechało sie pieknie i bez zmęczenia, a teraz bieda straszna. rammzes ee tam:) wystarczy sie dobrze ubrać, bo i tak jest gorąco na podjazdach. Za to zjazdy sa tragicznie zimne... wolało by sie tylko podjeżdżać:p k4r3l Ksiądz prowadził, a zakonnica już odmawiała zdrowaśki:p sikor4fun te opony faktycznie nie idą najlepiej po asfalcie, ale były kupione na jazde po sniegu i tam idą leciutko. Panaracer FireXC Shem oj rower lubi teren i zawsze boli mnie gdy widze asfalt;) mam taką myśl by zaplanować trasę głównie bezdrożami i drogami polnymi/szutrowymi bo wtedy jest ciekawiej. Kajman Zdjęcia były by lepsze gdybym częsciej sie zatrzymywał;) to tylko namiastka, a jest tam pięknie.
ale tam ładnie, musze się kiedyś wybrać do Rzeszowa i objechać te okolice. Pozdrowienia dla dzielnego bikera. Ostro dałeś. Ten pomysł z pierogami ciekawy, ale narobiłes mi smaka :-)
Solidny dystans na rowerze, który woli chyba terenowe wyrypy i to jeszcze w zimie. Sam jeszcze nie odkryłem dlaczego czasami energia po prostu ulatuje... Pozdro
Pięknie :) Ekstra trasa, na pewno wymagająca, jak ktoś zna te tereny to nie musi patrzeć patrzeć na profil wysokościowy żeby wiedzieć że było kilka większych podjazdów. A dystans również niebagatelny jak na twój rower, który nie jest stworzony przecież do jazdy po asfalcie. W 6 godzin niektórzy na szosówce zrobiliby 180 km i sądzę że kosztowałoby to ich o wiele mniej sił niż ciebie ten wyjazd. Z tą energią w zimie to rzeczywiście więcej kalorii idzie (może dlatego że jedzie w kurtce) porównywalnie do jazdy w upale, ale jak jest gorąco to nie chce się tak jeść. U mnie w zimie 3-4 czekolady szły na takiej trasie :)