Mieliśmy jechać terenem, ale było masę wody i po kilku błotnistych przejazdach, nasze rowery utraciły smar z łańcuchów. Do tego się trochę uwaliły. Szczególnie wodnisty był zjazd z pewnej trawiastej góry... Wyruszyliśmy z Przemyśla, ale na początku pomyliliśmy się i ruszyliśmy w stronę granicy. Niedaleko granicy zawróciliśmy i jechaliśmy w dobrym kierunku. Potem było już coraz więcej podjazdów, super widoki, wielkie odludzia, i dużo lasów. Wg mnie raj dla mtb, bo zjazdy jak i podjazdy są długie, a mniej strome. Średnia wyszła dość dobra jak na nas, bo ponad 19km/h, a w terenie nie dało się jechać szybko. Mieliśmy zdobyć pewną górę;) hehe Pewnie Piotrek opisze tą trasę bardziej rzeczowo. Ja tu tylko dam troszkę zdjęć.
Esencja (zdjęcia są duże, bo nie z PhotoBs):
No to teraz chronologicznie:D Przemyśl z Kopca:
Panorama z Kopca:
Kalwaria Pacławska:
Z daleka:
Panoramka:
Dynów i kolejka wąskotorowa:
No i my:D
Oczywiście zrobiłem dziwną minę...
tory sie wygły:
Potem już szosą do Rzeszowa i zjedzone 4 czekolady.
Gdy poznam czas jazdy to wpiszę...
Komentarze (9)
Podobno kiedyś w wagonach kolejek wąskotorowych wisiały tablice "zabrania się zbierania grzybów podczas biegu pociągu" ;)
Zdjęcia są duże dopiero po kliknięciu w nie;) Wygląda na to że udała się niezła trasa:) fajnie:) ja dłuższe objazdy planuje dopiero jak się pogoda wyraźnie poprawi, no i czas będzie sprzyjał;) Pozdro!