Pogórze Jasielskie i Beskid Niski z Piotrkiem
Pojechaliśmy szynobusem do zalanego Jasła... Potem udaliśmy się w poszukiwaniu ruin zamku Golesz, ale niestety w lesie było masę błota i wody, a trasy nie dało się znaleźć, więc zawróciliśmy. Takim sposobem nadrobiliśmy kilkanaście km.
Nasz cel Cergowa (m.in.):
Niestety ostatecznie nie udało sie na nią wejść:( o wjechaniu nie ma mowy. Cała droga to jeden potok czasem błotnisty. Kto był wczoraj na Maratonie w Nowym Żmigrodzie to wie;)
Za to przejechaliśmy sie czerwonym szlakiem przez Łysą górę gdzie chyba miał być jakiś etap trasy maratonu, ale nie było tam śladów, więc chyba zrezygnowano z tego. My wiemy dlaczego;) Większość jazdy tym szlakiem to prowadzenie roweru i całe buty w błocie. Gdzieniegdzie dało sie zjechać. Mój rower nie ucierpiał zbytnio, bo nie darłem na chama w błocie. Wolałem prowadzić.
Po kilku kilometrach lasu wyjechaliśmy i udaliśmy sie do Dukli, by wjechać na Cergową...
Gdybyśmy wracali pociągiem to można by sie uwalić błotkiem znacznie lepiej:D
Nasze rumaki w szynobusie:
Dalej sie nie dało...
No to teraz kilka dużych zdjęć (klikalne):
Po lewej nasz cel
Nowy Żmigród:
Zdecydowanie najlepsza trasa i widoki z całej wycieczki:) Za Łysą górą:
Widok na Suchą górę i góry okolic Czarnorzecko strzyżowskiego parku krajobrazowego
Góra Liwocz. Widok od strony podejścia do ruin zamku Golesz którego nie znaleźliśmy:p
No to wchodzimy po strumykach na Łysą górę:
A na szczycie mamy wysoką wieże i po wejściu na nią takie widoki:
Maraton:D
Zjazd maratonu...
...chyba tutaj:
Wiatraki niedaleko Krosna robią wrażenie...
Po zejściu z wieży widokowej pojechaliśmy czerwonym szlakiem beskidzkim i czasem było nawet całkiem sucho:
Chyba dolina Wisłoki:
Po wyjechaniu z lasu rowery były troszkę brudne:
Mój nawet nie bardzo:
Dalej już nie robiłem zdjęc bo mi sie nie chciało:p
Było super, ale mogłoby być mniej błota, to dałoby sie jechać.
.
Rzeczowy opis u Piotrka
.










