Studnia jak studnia, nieużywana z 10 lat, ale przynajmniej woda za friko w sam raz by myc od czasu do czasu rower myjką ciśnieniową. No właśnie... myjce coś sie stało, chyba się zakrztusiła bo użyłem zamulonego węża:(. Muszę chyba od początku rozebrać głowicę bo coś tam jest i ciśnienie jakby spadało.
Na wsi mam taką małą lodóweczkę, która zarombiście szybko chłodzi i zamraża to co się do niej włoży, więc włożyłem do środka bukłak:) Wężyk cały sztywny, aż bałem się że go złamię hehe. Picie za to zimniutkie i przyjemnie się piło, gdy na zewnątrz 32stopnie:D
Poza tym, byłem jeszcze zapytać o pracę w serwisie rowerowym, z Asią u lekarza itd...
Komentarze (6)
Wlałem wody i soku :). Nawet przez długi czas utrzymywał niską temperaturę. Jestem zadowolony z plecaka i bukłaka :)
Jutro mój pierwszy atak na Skrzyczne :). Jeśli pogoda będzie tak tropikalna jak dzisiaj to pewnie umrę na zawał albo z wysuszenia. Dzisiaj napełnię bukłak, dodam trochę soku do wody (nie powinno zaszkodzić bukłakowi, co?) i wsadzę do zamrażarki. Robotę znajdziesz na pewno :). Ja też teraz bez pracy zostałem i cienko się zapowiada kolejny miesiąc. Ale i tak nie mogę się powstrzymać od wydawania kasy na rower :P. Powodzenia z robotą w serwisie :).
Plastik jest odporny na rozsadzenie. Pracy chwilowo nie mam bo szef chyba chce bym sie skończył, a płaci mi przeciez minimalną stawkę. Może w serwisie rowerowym sie uda:). Jak nie, to gdzies indziej znajdę pracę. Studiuję:)