8 tysiączek wpadł... - jakim cudem?

Środa, 17 listopada 2010 · Komentarze(11)
Kategoria Moje zdjęcia
Tym samym pobiłem swój rekord sprzed 2 lat. Szkoda że w 2007 nie miałem jeszcze neta, bo wtedy na swoim starym czołgu zrobiłem prawie 13tysięcy km.
Ciekawe ile jeszcze zrobię w tym roku, bo zdaje sie że zimą znowu będzie jazda:D

Co jak co, ale jeśli ma się dziewczynę, studia i inne obowiązki wymagające czasu, to robienie sobie długich wycieczek jest bardzo trudne. Dlatego myślę, że w przyszłym roku będę śmigał z moją Asią w teren, bo będzie miała jakiś fajny rower (coś podobnego do mojego, tylko lżejszy), który nie będzie jej ograniczał.

Czy rodzina przeszkadza w jeździe? Chyba tak... wystarczy spojrzeć na wielokilometrowych trzaskaczy wycieczek. Np kolega Roddos, wcześniej robił po 100- czasem blisko 200km dziennie, a teraz jest to trudne. Żona, dziecko:)

Trzeba przyznać, że jedyną wadą jeżdżenia jest to, że nadmierni zapaleńcy czasem świadomie wybierają samotne życie, bo żal im rezygnować z pasji. Nie wiem tylko czy jest sens tak działać.

Co wspólnie cieszy, cieszy podwójnie:) Dlatego dobrze jeździć razem. Tutaj pozdrawiam Niradharę i Kajmana, Młynarza i Asiczkę:)(gdzie ich wywiało?:P )Piotrka z Mariką i inne duety rowerowe z Bikestats.

Oczywiście pozdrawiam moją Asię :* :D

Moja Ty rowerówko :)

Komentarze (11)

no kurde a ja sie ciesze ze 4500 km przebiłem :D i tak moj rekord, zesżły rok to 1700a poprzednie koło 3000

wlochaty 23:31 środa, 17 listopada 2010

To ja jestem cinias przy was:D

kundello21 21:42 środa, 17 listopada 2010

Gratulejszyn ;D No ja jeszcze 326km :D i bedzie 10000 xD

sikor4fun-remove 20:56 środa, 17 listopada 2010

Ja mam niestety coraz ciężej na studiach i pewnie będzie mniej czasu na jazdę...

kundello21 19:33 środa, 17 listopada 2010

Ja myślałem że będzie ciężko do 10000 z racji złamanej ramy, ale pogoda w listopadzie trochę nas rozpieszczała więc sukcesywnie przejeżdżane kilometry dość szybko mnie zbliżyły do tej trochę magicznej liczby:)
10000 musi być i koniec kropka!;P
Pozdro!

azbest87 19:16 środa, 17 listopada 2010

Widzę, że nie jestem sam w dążeniu do czterech zer :D
W tym roku kiepsko z kilometrami, ale pewnie uda się osiągnąć cel :)

miciu22 18:37 środa, 17 listopada 2010

Ostatnio ciężko o wspólną jazdę z żoną bo ja pracuje cały tydzień by w weekend mieć wolne, a ona (zazwyczaj) musi siedzieć wtedy w pracy.

Podobnie jak u Michała (Azbest87), a równocześnie za jego sprawą zbliżam się do czterech zer. W październiku kompletny brak ochoty do jazdy - szukałem każdej wymówki i innego zajęcia aby tylko nie wyjść na rower... i może kończyć sezon. Jednak widząc jak on sukcesywnie zbliża się do 10tys. postanowiłem że ja też mogę. Uparłem się i pewnie do końca tygodnia wyjeżdżę resztę.

Petroslavrz 17:52 środa, 17 listopada 2010

Mi też brakuje 300 ale do czterech zer:D

azbest87 14:15 środa, 17 listopada 2010

Gratulacje, mi brakuje do 8 tysięcy jeszcze 300 km, mam nadzieję dociągnąć :)

vanhelsing 10:54 środa, 17 listopada 2010

Graty, ciągnij do dychy, pogoda na razie dobra a do końca roku jeszcze trochę czasu jest ;-).
Pozdrower.

stamper 10:24 środa, 17 listopada 2010
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!