Burki mnie goniły...

Poniedziałek, 17 stycznia 2011 · Komentarze(10)
...i nie mówię tu o goniących szatach muzułmańskich kobiet;)
Nikt nie chciał jechać, więc w końcu wybrałem się sam.Wcześniej zjadłem obiad, nalałem h2o do butelki i czekoladę... już nie nalałem, tylko włożyłem do plecaka.
A sama jazda to tak: jadę sobie na Kielanówkę, wyprzedzam kilku dziadków na rowerach i mijam kilku rowerzystów odzianych w kaski, czyli jacyś wycieczkowi, a może i nie.
Na Kielanówkę cisnę ostro, bo najważniejsza jest rozgrzewka. Blokada amora idzie w ruch (dziwne, co nie?:D). Na mapce Kielanówka to pierwszy "brzusio". No jak już ciało rozgrzane, czas na zjazd do Niechobrza, a wcześniej to zdjęcie:

Akurat złapałem jak sie już chowało za sosenki.

Dalej to już jazda boczną drogą pod krzyż. Nie lubię głównej, bo jeżdżą samochody. Boczna była spokojna i bajkowa.

Potem 1;1 i jazda w gorę. Cross ma 28" koła więc 1;1 nie jest na prawdę 1;1 jak w 26".

Po wjechaniu, okazało się, że jak zwykle pod Krzyżem wieje jak nigdzie indziej.

Zjadłem kawałek czekolady, trochę mnie przewiało. Miałem tylko bluzę i wiatrówkę (bez koszulki). Na szczęście było jeszcze trochę podjazdu, więc pełną parą pod górkę i na szutrówkę.
Na zjeździe zaczął mnie gonić burek. Potem całe stado burków! aaaa!

Uciekłem, bo miałem wiatr w plecy i z górki było. Już w Mogielnicy miałem przez dłuższy czas ponad 45km/h. Szybkim tempem dojechałem do Boguchwały i dalej przez zalew do domu.

Przed zalewem patrzę, a tu ktoś jara światłami. Myślę, pewnie jakiś rowerzysta, mijamy się i nagle hamujemy. Przyświeciliśmy sobie lampkami i nie zauważyliśmy sie z Miciem :D
Wracał właśnie z 60tki gdzieś na południowo wschodnich terenach od Rzeszowa.
Chwilka pogadania, wymiana informacji i dalsza jazda.

Kilka słów: mało jazdy, dużo pisania:p

Kto dotrwał, temu gratuluję.


Komentarze (10)

Ja się do jazdy zmobilizować nie mogłem przez śnieg, a jak śniegu nie ma to nie mam roweru pod ręką :) Ironia losu! Pozdrawiam!

rowerowecuda 09:30 środa, 19 stycznia 2011

Spora droga :)) Może i ja bym się gdzieś dalej wybrał.hmm...

hexagonv2 23:44 wtorek, 18 stycznia 2011

Może i lepiej, że to były pieski, bo za muzułmańskie kobiety mógłbyś oberwać od Asi niezłą burę ;)

niradhara 21:06 wtorek, 18 stycznia 2011

Ładna trasa :)
Ja przy tym wymiękam. Ale jestem bardzo chętny kiedyś się wybrać na jakąś lżejszą trasę :)

hexagonv2 11:28 wtorek, 18 stycznia 2011

Trzeba było się zatrzymać :] Burki zatrzymały by się razem z Tobą :D przy odrobinie szczęścia odbiegły by nawet jakbyś się do nich zawracał :D

sikor4fun-remove 09:28 wtorek, 18 stycznia 2011

Widze że przerzuciłeś się z enduro na szose:)
A mapka zrobiona w google earth.

wilczek127 07:25 wtorek, 18 stycznia 2011

A ja mam pytanie, gdzie można zrobić sobie taką mapkę 3d?

MrHead 23:08 poniedziałek, 17 stycznia 2011

z pod tego krzyża nizły widoczek musi być, a te burki to gazem było... :)

vanhelsing - pies to dość optymistyczne podejście, bo jest szansa na szczura :)

sargath 22:36 poniedziałek, 17 stycznia 2011

W Mogielnicy w tą stronę co jechałeś zawsze jedzie się lekko, a w drugą zawsze ciężko;) jakby wiatr zawsze wiał tam w jedna stronę;)
Pozdro!

azbest87 22:28 poniedziałek, 17 stycznia 2011

Burek to także dosyć dobra przekąska na Bałkanach ( taka bułka z mięsem ... ;P ) Nie wiadomo jednak, czy z kurczaka czy też z psa... :D

vanhelsing 22:10 poniedziałek, 17 stycznia 2011
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!