Dużo "teren" i dużo "górka" poproszę! (z Petroslavrzem)
Mam nadzieję, że go jeszcze zaliczę w tym roku:)
Wyjechaliśmy z Piotrkiem o 8 rano, ponieważ w sobotę nie mogłem, a i tak było mokro i brzydko, to pojechaliśmy zgodnie w niedzielę:)
Na początku myślalem że wymiękne, jakoś nie mogłem sie rozkręcić, ale po podjeździe w Niechodbrzu organizm wszedł na wysokie obroty i dalej już szło, pomijając liczne kryzysy psychiczno fizyczne, które na przemian przewijały się u mnie i u Piotrka.
Ten dzień był dniem, w którym samego prowadzenia roweru pod górkę było całkiem sporo, choć prowadzenie to zbyt lekkie słowo w stosunku do mojego roweru;)
Ja go wdzierałem. Za to teren bajka:) Polecam każdemu, kto myśli że jest kozak heheh
W lesie za Czarnówką były już widoczne ślady rowerów, czyli ktoś tamtędy jechał, ale to chyba ludzie z MTB Strzyżów, bo niedługo jest tam maraton. Za to na samym szlaku zero śladów, jedynie jeden ślad motocrossowy. Z suchej góry za to szlak całkowicie zasypany liśćmi i tylko znaczki na drzewach pozwalały go zauważyć. Zjazd stromy, nawet dla zjazdówki.
Nie da się opisać tej wycieczki, po prostu trzeba pojechać.
Szerszy opis i bardziej merytoryczny u Mistrza takich wypraw Piotrka:)
Kilka zdjęć:
Pierwszy las i pierwsze zgubienie się
Postój przed Tułkowicami gdzie niestety pomyliliśmy kierunki i nie podjechaliśmy na Chełm
Zjazd w Tułkowicach:
szybki jest...
Jesteśmy już blisko:)
Na podjeździe takie zwierzaczki:
Podjeżdżamy:
a nie było dużo takich łagodnych podjazdów;)
Sie nie da jechać:P
i już na górze
Takich skałek było bardzo dużo
Gdzieś za Czarnówką:
Szlak
Widok na Krosno:
Zjazd z Suchej Góry szlakiem:
Stromo momentami, że nie dało się zjeżdżać
na dole czekał nas taki most:
ale na szczęście przeszliśmy przez rzeczkę po kamieniach.
Mapa od Piotrka:










