Miało być szosowo, ale wdarło nas w las ;)

Sobota, 16 lipca 2011 · Komentarze(15)
Taaak:) To była jazda... Z Piotrkiem to się jeździ:)

Zdjęcie jak dla mnie esencja takich wypadów...


Rano dostałem smsa od Piotrka, że jest w Małówce i że o 11 wyrusza na Sanok.
Miałem 2 godziny by się zebrać i tam dojechać. Więc szybko zjadłem, wypiłem oraz założyłem czyściutkie ciuchy, które miały być na wypad 300km w terenie...
(Niestety się nie odbył, bo za dużo błota w lasach po piątkowej ulewie. Przenosimy go na następny termin :))
Na rowerze miałem średnią do Małówki, 24km/h. Dojechałem o 10.15, czyli dużo wcześniej niż się spodziewałem.

Tam Piotrek zajęty składaniem mebli, napisał mi że zaraz będzie. Odpocząłem na przystanku trochę:)

W końcu Piotrek przyszedł i ruszyliśmy dalej.
Jeszcze tylko spojrzenie na mapę...

"Tam jedziemy, gdzieś tam, zobaczymy jak będzie" :D

No i było...

...masę błota w charakterze gliny oblepiającej wszystko czego się dotknie :p
Szybko zapchało nam to v-ki.


"Piotrek, po co my tu wjechaliśmy:P"



Rower musiałem nieść na ramieniu, prawie całe podejście na Strzałówkę.
Za to na górze, było bardzo fajne miejsce na ognisko. Musimy tam kiedyś sobie takie zrobić.
Po małym błądzeniu w lesie;)



Gdzieś tam wlazł:P


Po wyjeździe z lasu, ruszyliśmy do Jasienicy Rosielnej. Bardzo ładna miejscowość.
Piotrek tam na blogu na pewno napisze o wszystkim co ważne:D ja nie mam takich kompetencji;)

Dojechaliśmy do Klasztoru w Bliznem, a tam dość spory podjazd do kaplicy, stacje drogi krzyżowej pasowały do sytuacji;). Widok na górze za to suuupperr :D





Potem jazda w dół, bo jakoś tak wyszło i w stronę Brzozowa. Wstąpiliśmy do sklepu po picie i żarło.

Dalej w stronę Grabówki, czyli dzisiejszego celu.

Jechało mi się bardzo dobrze.

No i zaczęło się podchodzenie:) Podjazd na Grabówkę, był dość stromy, a nam się nie spieszyło, więc rozmawiając, spokojnie sobie weszliśmy.

Widać podjazd brzegiem:) Kto powie że łatwy, niech wpadnie.
No i tak wygląda on na samej górze:


Porobiliśmy zdjęć, a pełna panorama jest tutaj:
Wystarczy kliknąć:)

Potem chwilę lasem:

Naszym oczom ukazał się bardzo fajny zjazd oraz widoczek...

To chyba (tak myślimy z Piotrkiem) Góra nad zalewem Solińskim.

Jest trochę w dół:D:D



Ale wszystko co dobre, czasem musi się skończyć.
Wracaliśmy już doliną Sanu. Tysz piknie:p (kto był, wie)


Takie wyjazdy, to ja uwielbiam... szkoda że jest ich tak mało. Jest jeszcze dużo gór do zdobycia, wiele lasów do przebycia. Mam nadzieje, że czasu wystarczy:D








Komentarze (15)

Piotrek robił zdjęcia:) Ja nie wziąłem aparatu nawet heheh

kundello21 14:54 niedziela, 24 lipca 2011

Ja też Ci zazdroszczę wyjątkowo pięknych okolic a że do tego świetnie potrafisz to pokazać w swych zdjęciach, to pozwolę sobie częściej tu zaglądać. Nawiasem mówiąc to aż dziw bierze, że przy tak długim dystansie miałeś czas i ochotę robić zdjęcia. Podziwiam i pozdrawiam.

jotwu 14:04 niedziela, 24 lipca 2011

A tam zaraz chwalenie się, dla mnie to nie chwalenie się tylko wymiana informacji z innymi bajkerami.
Osobiście dzięki BS udało mi się poznać wiele extra tras i miejsc, śledząc wpisy innych rowerzystów.
Sam też się staram prowadzić blog tak by inni mogli z niego korzystać. Zresztą fakt, że tu jesteś Kriss i nas przeglądasz też może świadczyć o tym że szukasz tras w okolicy.
BS może i uzależnia, ale wole być uzależniony bs i jazdy na rowerze niż nie wiem... alkoholu, gier komputerowych, czy siedzenia przed TV z pilotem. Z tym biciem rekordów to owszem, ale to dotyczy raczej szosowców. Średnia się przydaje przy planowaniu trasy, bo widzę ile kiedyś zajęło mi przejechanie tu czy tam. Można z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Coż w moje wycieczki są długie dlatego, że najbardziej kocham takie trasy 100km i więcej... i czy byłbym na BS czy nie właśnie takie bym jeździł. Idealny dystans to w moim przypadku 130-140km.

300km w błocie to nie wiem czy czołg by przejechał. Zresztą to nawet szkoda roweru, napędu, też większe prawdopodobieństwo gleby, kontuzji. A im chodzi o to żeby przejechać 300km, a nie połamać się po drodze lub połowe czasu stracić na wydłubywanie błota z roweru i mycie w strumykach. Trasa biegnie Pasmem Bukowicy w Beskidzie Niskim i Wysokiego Działu w Bieszczadach, a według ciebie to płasko... to nie wiem chyba przez Himalaje muszą jechać cie zadowolić :D

Petroslavrz 21:16 środa, 20 lipca 2011

Kriss, tak się mówi;) taaa
Bike STATS to statystyki głównie. Nie chce besztać, ale najpierw należałoby zapoznać się z naszą trasą na 300km, a potem mówić gdzie, co i jak. Wystarczy poszukać.
300km w błocie... to może napisać tylko ktoś, kto nie zrobił wielu km w błocie;)

Poza tym, zapraszam prawdziwych bajkerów na naszą 3setkę:) (jeśli taka banalna;))

Pozdrawiam zaglądającą ekipę:)

kundello21 20:13 wtorek, 19 lipca 2011

Niema mnie na bs bo tego niepotrzebuje też się chwalić ile to nieprzejechałem gdzie niebyłem jaka to średnia mi nie wyszła he he, bikestats uzależnia i wielu 'bije rekordy' aby tylko zwrócic na siebie uwage,jak i pokazać innym ile to się 'ukręciło' itp,ja siadam i jeżdze dla przyjemności nietracąc czasu naten bikestats, co dotego wyjazdu w teren 300km to może Ci się uda-życze powodzenia! He he ale stego co widze czekasz na to aż w terenie będzie sucho przejedz 300km w prawdziwym terenie tzn.błotko itp, pozatym pewno 300km po płaskim planujesz przejechać, bo po górkach to można by było np. Zaliczyć Tokarnie, Przejechać beskid dukielski i wrócic okolicami Strzyżowa a itak 300km by niewyszło.Powodzenia i oby Ci się udało.

Kriss 20:02 wtorek, 19 lipca 2011

Jak dla mnie hard core, zdechł bym na takiej wyprawie ;)

mrozin 17:15 wtorek, 19 lipca 2011

Kriss cos malo jeździ;), ani bs go nie ma, ani nikt go nie widział;). W takim razie zapraszamy do jazdy:D. 300 da sie spokojnie przejechac. Wiem co mówię i wiem na czym jade:).

kundello21 22:16 poniedziałek, 18 lipca 2011

Doba ma 24 godziny, jeśli chcą zrobić 300 to wystarczy średnia 12,5 km/h... nie jest to kto wie jak dużo.
Czy trasa lajtowa, to mógłbym dyskutować, ale co tam... widocznie się nie znam...

Petroslavrz 21:28 poniedziałek, 18 lipca 2011

300 kilometrów terenem? W ile dni? Bo w dzień to nierealne aby tele utłuc wiem co mówie, wasza trasa lajtowa poza podjazdami błotnymi w Lutczy, podjazd na g.ŚW.Michałała jest lajtowy a pozatym cały asfaltem jak jest wtej Grabówce to niewiem powrót to już raczej przyjemny chyba był?.

Kriss 18:39 poniedziałek, 18 lipca 2011

Piękna trasa. szacun

matajsenPL 17:51 poniedziałek, 18 lipca 2011

Pięknie! Jak tak patrzę na fotki, to aż mnie ciągnie żeby wsiąść w pociąg z rowerem i tam śmigać! Szkoda, że już w tym roku urlopu nie będzie. Może za rok ruszę w pobliskie, ukochane, Bieszczady. :)

A wasza trasa i tony błota robią wrażenie. :)
Panoramka piękna.

Pozdrawiam!

Mlynarz 03:49 poniedziałek, 18 lipca 2011

Plan "This is Sparta" jest przeniesiony, ze względu na niespójność roweru kony, oraz niespójność oraz zwiększoną plastyczność gruntu;)

kundello21 22:05 niedziela, 17 lipca 2011

Fajna trasa, teren widzę tez konkretny, było się jak ubłocić. A tak po za tym trzeba było drugie tyle nakręcić i plan 300 był by wykonany :)

pr0zak 21:36 niedziela, 17 lipca 2011

Świetne masz tereny do jazdy! :)

michuss 20:47 niedziela, 17 lipca 2011
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!