Masakra terenowa z ekipą
Sobota, 6 sierpnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia
Oj była to masakra... Mieliśmy pojechać na naszą spartańską trasę, ale wyszło jak to bez GPS wychodzi. Zgubiliśmy, a może inaczej, nie znaleźliśmy właściwego wjazdu do jednego z lasów, bo źle skręciliśmy na zjeździe no i wylądowaliśmy w dupie jednym słowem. Zamiast w Jasienicy Rosielnej za lasem, to jakieś 10km na wschód za lasem w Bliznem i to jeszcze na samej górze. Akurat dziewczyny jechały do Wisłoczka, to się dołączyliśmy do nich po długich mękach asfaltem w Rymanowie. Piotrek (Pr0zak) postanowił wrócić tego samego dnia, a Piotrek (kona) został z nami bo szkoda marnować żarcie;)
W Po kilku dobrych podjazdach dotarliśmy do namiotu.

Mój bajk tam w dali;) Obładowany jak wół.

W Po kilku dobrych podjazdach dotarliśmy do namiotu.

Mój bajk tam w dali;) Obładowany jak wół.











