Takie tam jazdy w górę i dół, czyli konkretnie Magdalenka zajeżdżana od tyłu;) (czemu się to kurde nazywa Magdalenka... chociaż Piotrek, tez nie brzmi lepiej;)) Pod sceną zjawił się Tobol i Marek. Niestety reszta kręciła chyba we śnie, bo nie przyjechali wyjątkowo pod scenę. Może śnieg wystraszył. No to ruszyliśmy pod górkę. Ja na moim klocku miałem wątpliwości, czy dobrze zrobiłem jadąc nim na trasę z ludźmi na HT, ale niee:)
Jakieś 100m od sceny wołam do Tobola "uważaj bo kładka śliskaaa!" ale nawet nie zdążyłem dokończyć, a Tobol już leżał. Markowi nie odpowiadało tempo jazdy, ale ja też nie miałem ochoty na zasuwanie, bo jakoś nie mogłem się rozkręcić. Wjeżdżamy do lasu i Marek już ma pierwszy uślizg. Liście są mokre, czyli nawet dobrze, bo susza na Podkarpaciu, przynajmniej trochę wody wsiąknie i będzie git.
Postanowiliśmy jechać przez las jak nam GPS pokazuje, w zasadzie jak wyznaczylismy sobie na mapie GPSa nasz punkt docelowy.
I wpakowaliśmy się w to: Od razu mówię, że zjechać by się dało, ale niestety do wody:)
Marek czeka na pomoc... której mu udzieliłem, bo nosić rower to ja umiem:P (niestety)
Dalej już trasą Skandii. Pod nadajnikiem Marek nas opuszcza, a my z Tobolem zasuwamy jeszcze chwilę trasą i Asfaltem na zalesie do domu.
Rower usyfił się chyba najmocniej od 3 miesięcy. (tyle nie padało..)
Trasa z GPS Marka:
Komentarze (12)
U nas w Puszczy Wkrzańskiej jest kilka takich miejsc :)
Jest pogoda, jest z kim jezdzic, a nie ma kiedy i nie ma jak. Paweł daj znać gdyby była jakaś trasa w okolicy, pewnie i tak się nie zjawie, ale moze uda sie oszukac system... Odreagowac mi trzeba. Dlugie trasy odpadaja ale cos takiego moze byc realne.
Przyznam że takie trasy to ja lubię:) Nie ma ograniczeń. Bartek, ja wiem czemu, ale dlaczego ten szczyt nie ma nazwy?:) Bo jakoś z Magdalenką to wszystko dziwnie się kojarzy ;)
Nie wiesz czemu Magdalenka jest Magdalenką a nie Piotrkiem ? :P Dla tego że kościółek na szczycie nosi imię św. Marii Magdaleny. Więc można przyjąć nową nazwę - Marysia :D