W górę! na ognicho, a las chyba nie spłonął;)

Sobota, 3 grudnia 2011 · Komentarze(11)
Napisałem na forum, że jedziemy na ognisko na taką fajną górkę, która nazywa się Strzałówka.

(fota z panoramio)
Rano zjawił się jeszcze Tomek bym mu podregulował przednią przerzutkę, bo coś nie hulała. Okazało się, że w serwisie założyli mu w złą stronę taką blaszkę trzymającą linkę.


Po drodze na ognisko, czekało nas wiele perypetyii :p

Najpierw jazda wzdłuż Wisłoka, aż na szutry i kładkę, która... jeszcze wisi i ma się w sumie dobrze. Czytałem że jest zbudowana w 1949... no to super:)

Jak się okazuje, nie jedziemy wcale na Kopalinę, ale drzemy przez Wilcze, bo tak chyba wychodzi bliże, albo tak nam się Piotrkiem tylko wydawało.

Jedziemy na Przylasek, mijamy dirtowca, a przerzutka Tobola zaczyna strugać korbę. Okazało się, że ma już luz i po prostu zwisa na blat.

Na górze Piotrek testuje zachowanie pieska (wilczura) czy owy piesek dobrze reaguje i nie pozwala wjechać na posesję. Piesek latał sobie oczywiście dziko po ulicy :)


Zjeżdżamy do Hermanowej, potem już podjazd niestety asfaltowy do Sołonki.


U góry Piotrek zwierza mi się, że coś mu wpadło do buzi;) Nie powiem co, bo to tajemnica. Jemy i pijemy.
Wcześniej Piotrek husia się na huśtawce, którą wywala, a za chwilę wychodzi dziadek ze sklepu. Na szczęście huśtawka już stoi :D

Zjazd do lasu przy cholernym wietrze w twarz. Pierwszy raz zdarzyło mi się dokręcać na zjeździe prawie na młynku. Pewnie pojechałbym w tył w górę, gdybym przestał pedałować.

Tomek zaczyna mieć kryzys, ale jakoś udaje mu się go pokonać. Bo to w psychice często tkwi kryzys.
Na wilcze zajeżdżamy jakoś tak nawet fajnie, bo nie wieje, gdyż żesz, ponieważ, iż jedziemy lasem oraz nielasem, ale polanami ;)
Tam Kona zwierza nam się z tego co mu wpadło do buzi;)

Znajdujemy sznurek, a Piotrek chce mnie holować pod górę. Na samą myśl o hamowaniu moim rowerem, wiążącym się z jednoczesnym wyciągnięciem roweru spod tyłka Kony, robi mi się wesoło:D ale rezygnujemy z tego zwariowanego planu.
Za to sznurek zabrałem do kieszeni, bo może akurat się przyda do holowania kogoś w razie awarii, czy utraty przerzutki...



Konie nie robiłem, bo zapierdzielał za szybko, a mój autofocus nie działa przy tak szybko poruszających się obiektach.

Zjazd z Wilczego po stromym zboczu do Gwoźnicy górnej. Tam chłopaki kupują po kiełbasie, chleb i keczup.
Kona chce jeszcze piwko, ale nie ma gdzie schować biedulka:D
Ze sklepu wychodzi koleś z dwoma siatami pełnymi browarów... Kona jeszcze bardziej chce piwko!

Zaczyna gonić nas zwariowany piesek Husky, ale najpierw wpada z łańcuchem w rower Tomka. Fajny psiak, mogliśmy go zabrać i zrobić sobie Bikejoring...

Podjazd koło cmentarza i zjazd z super widoczkami prawie do Lutczy. Tam w lesie robimy sobie jednak ognisko, bo zgłodnieliśmy, a tam nie wiało i był daszek (wcześniej lekko kropiło)


Mieliśmy szczęście że ktoś strugał płot i było dużo wiórów z kory. Pozbieraliśmy to i szybko rozpaliliśmy ognisko.
Potem wiadomo co:)


Pieczona czapka... mmm rarytas :D

Na powrót jedziemy jeszcze na Strzałówkę, ale niestety jakieś 3km przed szczytem rezygnujemy, z powodów znanych jedynie drugiej części grupy, czyli Tomkowi i Łukaszowi.
Piotrek ma niedosyt terenu, więc Łukasz i Tomek uderzają asfaltem na Rzeszów, a ja z Koną jedziemy na Kopalinę czarnym szlakiem i żółtym konnym. Jest już całkiem ciemno. Zaliczam glebę w koleinie. Na górze jest sporo błotka. Czuć że polało trochę. Zjazd jak w bajce. Cały czas z wiatrem. Piotrek zalicza małą glebę na koleinie dalej.
Zjeżdżamy do Czudca, jedziemy na Grochowiczną terenem. Jedzie się super. Kiełbasa doszła. W lesie pięknie i cicho, oraz ciemno.
Dalej standard. Zalewem do domu.

(mapka rysowana)

Komentarze (11)

I dlatego lubię jeździć z Piotrkiem:D:D

kundello21 08:50 środa, 7 grudnia 2011

Chłopy nie marudzić i jeździć póki możecie!
Sam z chęcią bym pośmigał i miałem jechać z Wami mimo 3 miesięcznej przerwy.
Gdyby tylko się dało to darłbym na rower nawet w śniegu, błocie, mrozie itp itd...

Petroslavrz 21:36 wtorek, 6 grudnia 2011

Marek My to wiemy co dobre:)

Sargath Tylko trzeba uważać na palce...

Kuba Jeśli się tak wybrzydza i marudzi, to wtedy się nie da. Sucho całą jesień było, a Ty mówisz że koniec sezonu... Ja tego nie rozumiem.
Zima idzie, ale dla bajkera to nic wielkiego. Jeszcze nieraz zrobimy takie ognisko nawet zimą.

kundello21 16:19 wtorek, 6 grudnia 2011

fajnie. Szkoda że mnie nie było. Koniec sezonu na wypady ;(
Zima idzie:((

matajsenPL 14:23 wtorek, 6 grudnia 2011

nieźle dajecie :)
a z tą czapką to nie wiedziałem, sam muszę spróbować ;))

pozdro

sargath 11:04 poniedziałek, 5 grudnia 2011

Prozak Bo nakupilim lampek, to jeździm ;)

Koxiu Trzeba było wpaść. Jedyne 3h pociągiem i jeszcze cały dzien oraz kolejne 3h pociągiem... pff co to jest dla Ciebie:)

Azbest Czemu odpuszczasz, przecież aura nie jest taka zła. Chyba tylko mocniej wieje, ale zimna nie ma. Na wiosnę pewnie będzie masakra w terenie.

Seba Zima zleci, a wtedy slicki na bok i drzemy w teren. Musisz przełamać barierę.

kundello21 08:26 poniedziałek, 5 grudnia 2011

żałuje że nie moge pojeździć z Wami..zdrowie nie pozwala bo za pewne mielibyście jeszcze jedną osobę do wykarmienia an ognisku :)

sebol 19:43 niedziela, 4 grudnia 2011

Ładnie, ładnie:) ale ja już odpuszczam trasy takiego gabarytu. Następne takie dopiero na wiosnę;)
Pozdro!

azbest87 15:48 niedziela, 4 grudnia 2011

Uuuu zacnie :D
Zjadłby taką kiełbaskę :p

milosz 14:39 niedziela, 4 grudnia 2011

Wy to faktycznie lubicie jeździć po lesie w nocy :) Wypad pierwsza klasa !

pr0zak 14:23 niedziela, 4 grudnia 2011
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!