Do lasa na śniegasa!
Czwartek, 22 grudnia 2011
· Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia, Po zmroku
Bez kolców lepiej nie jechać. Przekonał się o tym Tomek, który wypadł na zakręcie i uczynił awarię, swojej dolnej części napędowej nogi (czyt. kostce)
Więc jak przystało na roztropnego Tomka, postanowił nie powiększać strat i zawrócił do domu.
My za to z ekipą, czyli Pawłem i Łukaszem
Ruszyliśmy w stronę Wilczego.
Na postoju zimno jak cholera, więc naginamy ostro, żeby się rozgrzać.
Zjeżdżamy lasem do Lecki, aż tu nagle...
Widzimy światełko:D
To Kona zasuwa i okazuje się że ścigał nas od Budziwoju, ale zgubił w Przylasku.
No to ekipa sie uzupełniła. Potem podjazd na zielony szlak, pod Wilcze.
Kona zasuwa jak zwykle, pogłębiając zamarznięte kałuże, ale za to mieliśmy już przetarty szlak, bo na Wilczym było jakieś 5-7cm śniegu, czyli jechało się już super. Na górze zdjęcie i chwila postoju:
.jpg)
.jpg)
Ogólnie było super:)W takiej temperaturze trzeba naginać, bo gdy jedzie się wolno, to robi się zimno.
Powrót żółtym szlakiem, tam Łukasz i Paweł wpadają w podobny poślizg w tym samym miejscu:)
Ja z Piotrkiem jedziemy jeszcze w teren, bo nam zawsze mało, czyli zjazd do Babicy czarnym szlakiem do DH, gdzie moje kolce się przydały, a Piotrek zaliczył taki połowiczny przelot przez kierownice, przy prędkości bliskiej 0 ;)
Jeszcze tylko podjazd serpentynką na Grochowiczną i zjazd tradycyjnie do Lutoryża.
Moja lampeczka cały ten wyjazd przeżyła na jednej paczce aku (po angielsku: battery pack :D:D)
Film od Pawła:
&feature=g-all-u&context=G272e1bfFAAAAAAAAAAA
Mapka:
Więc jak przystało na roztropnego Tomka, postanowił nie powiększać strat i zawrócił do domu.
My za to z ekipą, czyli Pawłem i Łukaszem
Ruszyliśmy w stronę Wilczego.
Na postoju zimno jak cholera, więc naginamy ostro, żeby się rozgrzać.
Zjeżdżamy lasem do Lecki, aż tu nagle...
Widzimy światełko:D
To Kona zasuwa i okazuje się że ścigał nas od Budziwoju, ale zgubił w Przylasku.
No to ekipa sie uzupełniła. Potem podjazd na zielony szlak, pod Wilcze.
Kona zasuwa jak zwykle, pogłębiając zamarznięte kałuże, ale za to mieliśmy już przetarty szlak, bo na Wilczym było jakieś 5-7cm śniegu, czyli jechało się już super. Na górze zdjęcie i chwila postoju:
.jpg)
.jpg)
Ogólnie było super:)W takiej temperaturze trzeba naginać, bo gdy jedzie się wolno, to robi się zimno.
Powrót żółtym szlakiem, tam Łukasz i Paweł wpadają w podobny poślizg w tym samym miejscu:)
Ja z Piotrkiem jedziemy jeszcze w teren, bo nam zawsze mało, czyli zjazd do Babicy czarnym szlakiem do DH, gdzie moje kolce się przydały, a Piotrek zaliczył taki połowiczny przelot przez kierownice, przy prędkości bliskiej 0 ;)
Jeszcze tylko podjazd serpentynką na Grochowiczną i zjazd tradycyjnie do Lutoryża.
Moja lampeczka cały ten wyjazd przeżyła na jednej paczce aku (po angielsku: battery pack :D:D)
Film od Pawła:
&feature=g-all-u&context=G272e1bfFAAAAAAAAAAA
Mapka:










