Wszyscy robią podsumowania..
Ha kurde! :D
U mnie sezon się nie skończył. Trwa cały rok bez przerwy. Żałuję tylko, że nie udało się w tym roku pojechać w Beskidy, oraz że ekipa się wyłamała i nadal jeździ tylko 4 osoby. A przecież Rzeszów to miasto rowerów. Nie wiem co się dzieje...
Ten rok za to był mocny od samego początku.
W styczniu w porównaniu do tego roku było jednak trochę śnieżku...
Luty - to kolejne dystanse. Sniegu mniej, za to przyjechał kolega z Stamper z Krk i zrobiliśmy we 3 (+Adapter) prawie setkę:

Kolejna setka z Piotrkiem, gdzie poczułem co to lód...
przy -6 :)
Luty to też poważniejsza awaria mojego czołga, gdzie musiałem samemu zrobić sobie oś wahacza i jakoś to skrzętnie uszczelnić.
Jakiś miesiąc rozważałem kilka wariantów, bo musiało byc to zrobione raz, a dobrze.
Marzec - zacząłem znowu pracować, a w zasadzie rozkręcać serwis rowerowy.
Rowerów było nawet całkiem sporo.
Mało jeździłem, chociaż było kilka setek.
Naprawiłem też wahacz w DB.
Kwiecień - Było kilka super wyjazdów. Szczególnie z Piotrkiem.
3 dniowa masakra w Bieszczadach i kilka jazd z Asią.



Maj - Wciąż dużo serwisu i przypływ kasy na wycieczki.
Do tego kilka niezłych wypraw z ekipą "sceniczną" :)
Padł rekord przewyższeń, chociaż nie wiem czy nie został pobity w poprzednim miesiącu...
Kolejne jazdy z Asią:)
Zdołałem też złożyć nowy rower, na maksymalnie tanich częściach, a jednak nie makrokesza:)
Oczywiście też był zapał na maratony, ale wystartowałem tylko w jednym...
Za to szło mi bajecznie w tym błotku:) Nowe oponki to jest to...
Miejsce 23, więc nie tak źle, jak na cyklokarpaty.
Czerwiec - Już porządnie rozkręcam siebię i Asię.

Zaliczam też 200km od zmierzchu do świtu, z nieugiętą ekipą Bikestats:
Cel, to góry Słonne. Ognisko i jedno piwo na pięciu:D
Dżungla w kopcach Jasienickich:


Zaopatrzyłem się też w łatki na cały sezon:p
oraz zrobiłem swój pierwszy w życiu łańcuch:D
Zakupiłem też kamerkę:
Lipiec - Oczywiście jak na złość, musiało lać cały lipiec... jakoś udało się jednak pojeździć między chmurami.
.jpg)
Zaliczone ciekawsze nieznane górki w okolicach Sanoka.
Sierpień - Oj się podziało:D Wymarzone jazdy w Bieszczady z Asią, czyli moją ukochaną bajkerką:)
%20(2).jpg)
.jpg)
Nieudana 300km wycieczka, ze względów logistyczno-kartograficznych:p

Dlatego Kona też z nami jest. Złączyliśmy się z dziewczynami... ;)
W tym miesiącu, moja Asia pobiła swoje rekordy zarówno w terenie jak i na szosie. Pierdyknęła sobie 2 razy prawie 200km.
Wrzesień - To rowerowa niechęć i zastój w kręceniu i prowadzeniu bloga. Wszystko przez pracę po 12h u wyzyskiwacza. Zrezygnowałem z pracy po miesiącu.
Październik - Serwis mojego domaina i dampera.
.jpg)
Niewiele jazdy, za to puściłem niezły spam, po wcześniejszych brakach...
Listopad - Zaczęła się pora zimnej jazdy. Przez co większość ekipy dała sobie spokój, ale za to odnalazłem nową grupę, z którą śmigam juz cały czas.
Grudzień - Dalszy ciąg w składzie nocnej ekipy. Praktycznie każdy zakupił lampkę na najmocniejszej diodzie i zasuwamy co wtorek i czwartek od 19 w tereny.
.jpg)
I to by było na tyle.










