Kurde blaszka... i Cyklokarpaty w Rzeszowie
Ale głupio tak wpisywać moje biedne jazdy, podczas gdy wszędzie gdzie spojrzę jest Epic i Mega, a u mnie co najwyżej e-pic na wodę...
Się kiedyś miało wymagania co do swojej jazdy, a teraz silniczek nie zapodaje dużo więcej, a nawet mniej, za to wymagania ciągle rosną. Jeszcze ten pieruński hamulec musiał się popsuć, przez co tydzień miałem wyrwany z nocnych jazd.
Trzeba cisnąć nocami, bo będzie bieda ze mną.
Nawet na cylko nie miałem mocy zupełnie. Lipa straszna. Nie szło się wkręcić na obroty jak w tamtym roku. Może za mało cisnę na DB, a za dużo na mongoosie. Albo to starość... ;)
Muszę przykoksić na DB bo ta maszyna kiedyś miała mocnego jeźdźca... Chociaż napędzać 19kg w tempie maszyny do XC to niełatwe zadanie, ale ja lubię takie trudne zadania. Przecież trzeba robić coś innego. Przeć machiną przed siebie pochłaniając wszystko, przez co dadzą radę przemknąć dwa amortyzowane kółka :D
Jedyne co mnie cieszy z jazdy, to że noce będą coraz cieplejsze, a dni coraz dłuższe. Będzie można obskoczyć więcej tras za dnia.
Oby tylko moja rowerowa brać nie wykruszyła się z niecodziennej jazdy, czyli naginanie w terenie i wartościowanie każdego km terenu nad worki złota ;)
Bo szosą nie ma wolności, nie ma dzikości... Tutaj jest szum wiatru, stukanie kamolków, chrupanie gałęzi, mlaskanie tłumików, sarny, koty, zające, dziki, zaparowane samochody;)
Człowiek zaczyna jeździć i sam nie wie, kiedy połowę życia przeznacza na sprawy związane z rowerem. Przecież z punktu widzenia nauki, to jest choroba. Większość pieniędzy, tematów i wolnego czasu, kręci się wokół dwóch kółek, które z kolei kręcą nami i pod nami.
Nawet staram się nie wspominać nikomu spoza "kręcących" o tym, że jeżdżę, że rower itd. Przecież w ich oczach może wydawać się chore, że gościu idzie na rower, robi 100km i mówi że jest super. Większość osób niekręcących ma ciarki na plecach gdy musi samochodem przejechać te 100km...
-To ile dzisiaj zrobiłeś ?
-111km
- :O jaja sobie robisz...
Taki przykład...
Kto by pomyślał, że to takie zaraźliwe, że moja kobietka, która 4 lata temu miała problem z wjechaniem na wiadukt, teraz będzie chciała śmigać ze mną po 100km dziennie po górach. Że zrobi 200km ze mną w jeden dzień i to bez problemów.
Czy to jest choroba, czy samo zdrowie?
Co będzie gdy trzeba będzie się wyleczyć...
Rower to zło. Najgenialniejszy wynalazek ludzkości. Jedyna maszyna która waży mniej niż człowiek nią jadący, najbardziej efektywny energetycznie pojazd, najtańszy, najprostszy, dający nam poczucie pierwotnej wolności...
Czego chcieć więcej. Tego nie może dać żadna inna rzecz. Żaden pierdzący motocykl, żadne 4 kółka choćby za milion dolarów...
Tutaj mamy ruch, wolność, dzikość, endorfiny...
Masakra, jakie to piękne :P
Kurde 1.28, a ja tu jakieś epopeje pisze. Pierdziiuuu...
Przy okazji polecam set człowieka który nazywa się Ronski Speed - True to trance 2010... fajnie się przy tym pisze epickie epopeje onomatopeistyczne... (tutaj przesadziłem z doborem wyrazów)
Kurde, ludzie którzy jeździcie te 5km do pracy samochodami, ruszcie swoje 4 litery i zobaczcie jaki świat jest piękny z miejsca pod 4 literami nad dwoma kołami.
Przecież samochód to nie przyjemność, to konieczność.
Tym oto próżnym wpisem kończę ten wpis (ha... ale napisane)
Chyba tylko na Bikestats cieszymy się z przebytych kilometrów. Zupełnie inaczej niż użytkownicy innych pojazdów mechanicznych, wykluczając oczywiście te poruszane siłą mięśni, które akurat my rowerzyści mamy umiejscowione przeważnie w najseksowniejszych miejscach :D:D
Ej Bogu daj mi siłę!
O maratonie napiszę :)
Trasa super i dla każdego kto umie sobie radzić w terenie :)
Na objeździe trasy szlo mi znacznie lepiej. Rower jakoś sam szedł w górę...
Ja po prostu lubię gdy jest zimno i pada. Dziwny jestem. Teraz było za gorąco i wiało akurat w twarz na zjazdach asfaltowych, a na terenowych byłem ciągle blokowany.
Dzięki Tomek za zdjęcia :) Swojszy człowieku hehe

Ja to ten niebieski.
To jeszcze zapodam mój mały gniotek z traski:










