Rozpoczęcie sezonu rowerowego :D
Sobota, 20 października 2012
· Komentarze(5)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia
Ostatnio było ognisko na zakończenie sezonu, a wiemy dobrze, że sezon trwa bez przerwy i tylko leniuchy nie śmigają cały rok.
Po wstępnym umówieniu się z chłopakami na www.forum.rowery.rzeszow.pl wyjruszylyśmy w znane i bardziej znane;)
Widoczki ze Strzałówki:
.jpg)
Na ostatnim planie jakaś górka Obok Gorlic,a tak to Czrnorzecko-Strzyżowski park Krajobrazowy.
Widok na zachód.
.jpg)
Jakieś górki w okolicach Domaradza, czyli widok na Wschód.
Na początku oczywiście coś musiało pokrzyżować moje niecne plany (he he) i złapałem dość spore rozcięcie dętki. Od razu wymiana.
Jedziemy grupą składającą się z Łukasza, Michała, Piotrka K, Krystiana, Maćka i Tomka P. Tradycyjnie Piotrek W. (kona) zaspał i gonił nas od Rzeszowa do Sołonki, chociaż nie musiał.
Singiel przy wisłoku to dobra rzecz, pod warunkiem że jest sucho. Już po paru km rowerki zostały uwalone podkarpackim błotkiem, a to lubi się trzymać.
Pierwszy stromy podjazd na mały tor do DH w babicy i wszyscy czują nogi.
Dalej już szutrami do Sołonki, gdzie na przystani czekają na nas Michał (Michaelao) i Piotrek W. (Kona) - same koksy:P
.jpg)
Chwile gadamy... aż za długo. Wiadomo jak to jest:)
Jazda Szutrami w stronę Rezerwatu Wilcze.
Niestety wydarzył się wypadek. Wróbelek wpadł mi prosto w kask i okulary i chyba porzadnie oberwał, bo upadł. :(
Pomimo tego straszliwego zdarzenia, jedziemy dalej.
Podjazd pod Wilcze spowodował, że grupa rozciągnęła nam się jak guma od majtek.
Chłopaki którzy jechali z nami pierwszy raz chyba nie spodziewali się takiego tempa. Kilka razy pytam sie ich czy dadzą radę. Jest ok chcą jechać:)
Dojeżdżamy na Wilcze, czyli jakies 506m górka.
Tam chłopaki próbują mnie wysadzić na ławeczce, ale niestety zastosowali za małą dzwignię:D (nie udało wamsie! :P)
.jpg)
Jak tak teraz patrzę na to zdjęcie, to wyglądam jak ofiara, lub raczej jak przestępca;)
Kręcą się jak pokręcańcy:P
.jpg)
(chyba wstydzą się siebie...)
Zjazd do... gdzieś tam w dół i czekamy aż chłopaki znajdą bidony, które im właśnie wypadły. Podjazd i śmigamy sobie przez Las jakimś nowym szlaczkiem.
Z prawej wielkie psiska do nas biegną.
Okazało się, że jest całkiem fajny widok i super zjazd po trawie w dół. Dojeżdżamy do głównej drogi na Domaradz. No to tylko jeszcze podjazd na Strzałówkę i gotowe.
Jak się okazało, droga gruntowa zbudowana została chyba z jakiegos kleju, bo praktycznie ściągała mi buty. Oblepiała wszystko, a i tak dobrze że było w miarę sucho. Chwile udaje się podjechać, ale niestety nie chce mi się:P Pcham do samej góry.
Niestety część ekipy, czyli Maciek i Krystian, gubią drogę (albo już im się nie chce pchać pod górę) i piszą mi, że zawracają do Rzeszowa szosowo. Z jednej strony ok, ale z drugiej strony szkoda że nie zdobyli tej góry.
Jednak trzeba ostrożnie mierzyć zamiary na siłę;)
Na górze chłopaki już wytwarzają ogień. Jak to miło:) Piotrek W. też nie próżnuje.
.jpg)
.jpg)
Żremy kiełbaski, a po chwili przyjeżdża do nas samochód terenowy z tubylcami, którzy stworzyli to miejsce.
Goście wyciągnęli agregat, głośnik i coś do popicia;)
.jpg)
Oczywiście muzyczka tez jest:
&feature=youtu.be
Chwile z nimi rozmawiamy...
.jpg)
Zbieramy się.
Zjeżdżamy drogą podobną do podjazdowej, ale jest niezły czad:) Porzadny zjazd i w dodatku nieznanym terenem. Jakoś tak się stało, że pojechaliśmy lepszą praktycznie nieubłoconą drogą. Zasuwam za Piotrkiem.
Przy skrzyżowaniu na Lutcze, zmieniamy zdanie i jedziemy w lewo, a tam fajny podjazd. Coś w stylu Pruchnikowej Golgoty.
Też trochę pchania i do tego ciepło jak w lecie, bo to akurat południowa strona.
Na szczycie fajne widoczki.
.jpg)
.JPG)
Jedziemy cały czas jakimiś polami, trochę szutrami.
Niestety przez ten zapał do górek, nie wstąpiliśmy do sklepu, a nie mamy kontaktu z cywilizacją. Udało nam się znaleźć bardzo ciekawą agroturystykę. Warto tam wpaść.
Miła pani użyczyła nam wody i napełniliśmy nasze bidony i bukłaki.
Parę km od agro, Łukasz kapnął się, że zostawił tam okulary. Wracają się po nie.
Później juz standard. Czarny szlak, żółty szlak, oczywiście trochę pozarastany :)
Ja z Piotrkiem i Michałem jedziemy na czudec, a reszta ekipy chyba szosą przez Lubenie.
Ciemno...
Michał jedzie do domu, a ja z Koną jeszcze czarnym do Lutoryża. Boguchwała i dom.
Mapka:
Po wstępnym umówieniu się z chłopakami na www.forum.rowery.rzeszow.pl wyjruszylyśmy w znane i bardziej znane;)
Widoczki ze Strzałówki:
.jpg)
Na ostatnim planie jakaś górka Obok Gorlic,a tak to Czrnorzecko-Strzyżowski park Krajobrazowy.
Widok na zachód.
.jpg)
Jakieś górki w okolicach Domaradza, czyli widok na Wschód.
Na początku oczywiście coś musiało pokrzyżować moje niecne plany (he he) i złapałem dość spore rozcięcie dętki. Od razu wymiana.
Jedziemy grupą składającą się z Łukasza, Michała, Piotrka K, Krystiana, Maćka i Tomka P. Tradycyjnie Piotrek W. (kona) zaspał i gonił nas od Rzeszowa do Sołonki, chociaż nie musiał.
Singiel przy wisłoku to dobra rzecz, pod warunkiem że jest sucho. Już po paru km rowerki zostały uwalone podkarpackim błotkiem, a to lubi się trzymać.
Pierwszy stromy podjazd na mały tor do DH w babicy i wszyscy czują nogi.
Dalej już szutrami do Sołonki, gdzie na przystani czekają na nas Michał (Michaelao) i Piotrek W. (Kona) - same koksy:P
.jpg)
Chwile gadamy... aż za długo. Wiadomo jak to jest:)
Jazda Szutrami w stronę Rezerwatu Wilcze.
Niestety wydarzył się wypadek. Wróbelek wpadł mi prosto w kask i okulary i chyba porzadnie oberwał, bo upadł. :(
Pomimo tego straszliwego zdarzenia, jedziemy dalej.
Podjazd pod Wilcze spowodował, że grupa rozciągnęła nam się jak guma od majtek.
Chłopaki którzy jechali z nami pierwszy raz chyba nie spodziewali się takiego tempa. Kilka razy pytam sie ich czy dadzą radę. Jest ok chcą jechać:)
Dojeżdżamy na Wilcze, czyli jakies 506m górka.
Tam chłopaki próbują mnie wysadzić na ławeczce, ale niestety zastosowali za małą dzwignię:D (nie udało wamsie! :P)
.jpg)
Jak tak teraz patrzę na to zdjęcie, to wyglądam jak ofiara, lub raczej jak przestępca;)
Kręcą się jak pokręcańcy:P
.jpg)
(chyba wstydzą się siebie...)
Zjazd do... gdzieś tam w dół i czekamy aż chłopaki znajdą bidony, które im właśnie wypadły. Podjazd i śmigamy sobie przez Las jakimś nowym szlaczkiem.
Z prawej wielkie psiska do nas biegną.
Okazało się, że jest całkiem fajny widok i super zjazd po trawie w dół. Dojeżdżamy do głównej drogi na Domaradz. No to tylko jeszcze podjazd na Strzałówkę i gotowe.
Jak się okazało, droga gruntowa zbudowana została chyba z jakiegos kleju, bo praktycznie ściągała mi buty. Oblepiała wszystko, a i tak dobrze że było w miarę sucho. Chwile udaje się podjechać, ale niestety nie chce mi się:P Pcham do samej góry.
Niestety część ekipy, czyli Maciek i Krystian, gubią drogę (albo już im się nie chce pchać pod górę) i piszą mi, że zawracają do Rzeszowa szosowo. Z jednej strony ok, ale z drugiej strony szkoda że nie zdobyli tej góry.
Jednak trzeba ostrożnie mierzyć zamiary na siłę;)
Na górze chłopaki już wytwarzają ogień. Jak to miło:) Piotrek W. też nie próżnuje.
.jpg)
.jpg)
Żremy kiełbaski, a po chwili przyjeżdża do nas samochód terenowy z tubylcami, którzy stworzyli to miejsce.
Goście wyciągnęli agregat, głośnik i coś do popicia;)
.jpg)
Oczywiście muzyczka tez jest:
&feature=youtu.be
Chwile z nimi rozmawiamy...
.jpg)
Zbieramy się.
Zjeżdżamy drogą podobną do podjazdowej, ale jest niezły czad:) Porzadny zjazd i w dodatku nieznanym terenem. Jakoś tak się stało, że pojechaliśmy lepszą praktycznie nieubłoconą drogą. Zasuwam za Piotrkiem.
Przy skrzyżowaniu na Lutcze, zmieniamy zdanie i jedziemy w lewo, a tam fajny podjazd. Coś w stylu Pruchnikowej Golgoty.
Też trochę pchania i do tego ciepło jak w lecie, bo to akurat południowa strona.
Na szczycie fajne widoczki.
.jpg)
Jedziemy cały czas jakimiś polami, trochę szutrami.
Niestety przez ten zapał do górek, nie wstąpiliśmy do sklepu, a nie mamy kontaktu z cywilizacją. Udało nam się znaleźć bardzo ciekawą agroturystykę. Warto tam wpaść.
Miła pani użyczyła nam wody i napełniliśmy nasze bidony i bukłaki.
Parę km od agro, Łukasz kapnął się, że zostawił tam okulary. Wracają się po nie.
Później juz standard. Czarny szlak, żółty szlak, oczywiście trochę pozarastany :)
Ja z Piotrkiem i Michałem jedziemy na czudec, a reszta ekipy chyba szosą przez Lubenie.
Ciemno...
Michał jedzie do domu, a ja z Koną jeszcze czarnym do Lutoryża. Boguchwała i dom.
Mapka:










