Na rowerze zawsze wiele myśli...

Sobota, 16 lutego 2013 · Komentarze(5)
Chyba dlatego że człowiek jest dotleniony. Czasem pytam się sam siebie, dlaczego w ogóle jeżdżę, czy to nie jest bez sensu... Może po prostu każdy z nas potrzebuje robić coś, żeby życie jakoś dobrze przeżyć i żeby użyć go jak najlepiej. Ja przynajmniej mam Tę wiarę, że to tylko krótkie życie, żeby mieć to prawdziwe, niekończące się. Gdybym nie wierzył, miał bym chyba deprechę, bo przecież bez sensu jest czekać na zniknięcie i unicestwienie siebie. Nie można żyć normalnie, stawiać czasem na kompromisy, olać pewne rzeczy, bo ciągle jest ta myśl, że jeśli tego czegoś nie zrobi to nigdy tego nie zrobi zanim zniknie na zawsze. Bezsensu...

Ja mam lepiej:)
Nie potrzebuję robić wielkich rzeczy. Wystarczy mi duża ilość małych.

Naukowy świat jak się okazuje, nie wie nic. Wszystko jest nieudolną próbą opisania niezrozumiałego wszechświata.

Wolność...
Można to porównać do dzieci i ojca. Ojciec mówi dzieciom: "nie rób tego, uważaj na to" itd. Niestety dzieci wiedzą lepiej, co im wolno chociaż są małe i nie rozumieją dlaczego ojciec ich ostrzega i czegoś im zabrania lub daje wskazówki.

Dzieci mają małe rozumki. Nie wiem czy jest ktoś, kto rozumiał od razu rodziców mając 3 lata. Rodzic nawet jeśli wytłumaczyłby takiemu dziecku, że gdy włoży do gniazdka nożyczki, to uporządkowany ruch elektronów, czyli cząstek elementarnych, czyli leptonów, spowoduje zwarcie się ujemnych i dodatniego bieguna i powstanie dużo ciepła, powodując wyłaczenie się bezpiecznika, a wyłączenie to, podporzadkowane jest prawu Ohma, to dziecko popatrzyłoby ze zdziwieniem, o co kurde chodzi? ;)

Dlatego na tym swiecie są dzieci, które po prostu są pokorne i słuchają Ojca i są dzieci, które "wiedzą lepiej", dopóki same się nie przejadą na swoich błędach.

To jest właśnie wolność.

Komentarze (5)

Ee tam od razu czekać na zniknięcie. Czy wierzę? Sam nie wiem. Wychodzę z założenia, że co będzie to będzie i tego nie zmienimy, a od rozkminiania tego wszystkiego na nowo już nie jednego głowa rozbolała (w tym i mnie). Niektórzy zarzucają mi, że nie myślę przyszłościowo. Tylko po co, skoro przyszłość jest niepewna? Trzeba patrzeć na świat przez pryzmat fajnych rzeczy, które można zrobić dziś/jutro/pojutrze. Checklista do wypełnienia: (klik). Deprecha? Łapie każdego. Carpe diem i do przodu!

Raven 20:30 poniedziałek, 18 lutego 2013

Wzruszający wpis. Utkwi mi na długo w pamięci i teraz ja będę rozmyślać w czasie samotnych jazd.

niradhara 17:49 niedziela, 17 lutego 2013

Jedziemy na Wilcze dzisiaj:D

kundello21 07:40 niedziela, 17 lutego 2013

hmmm a gdzie to byłaś i co z jutrem?

Mic 20:53 sobota, 16 lutego 2013

Być albo nie być ... = Jeździć albo nie jeździć ...

Dziękuję za fatygę w sprawie licznika !

pozdrawiam

Jurek57 15:10 sobota, 16 lutego 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!