Óphil czyli po naszemu, jazda pod górę na rowerze

Sobota, 23 lutego 2013 · Komentarze(7)
Piękna pogoda:) Piotrek wieczorem poprzedniego dnia napisał, że nie ma z kim jechać. Nie moglismy nic poradzić :/
Wyjechaliśmy z Łukaszem i jego 3 litrowym smokiem Fordem Taurusem z załadowanymi dwoma rowerami. Wszystko dopięte na ostatni guzik.

Droga przez Zagórz to nie był dobry pomysł. Same dziury i ruch wahadłowy spowodowany remontem drogi. O dziwo, wykonywała to firma, z której się zwolniłem przez tragiczne warunki pracy i marne pieniądze o wdzięcznej nazwie Duplaga;)

Dotarliśmy na miejsce, a tu Piotrek. Myślałem, że przyjechał rowerem jak planował. Miał zamiar jechać PKSem do Zagórza a potem 40km jeszcze do Smolnika. Na szczęście znalazł się ktoś, kto go zabrał. Niestety mieli też awarię samochodu, bo urwał im się wahacz.

Piotrek zajął 4 miejsce w open i 3 w swojej kategorii:) Gratulacje Kona!

Pominę zapisy itd.
Na starcie patrzę na tylny zacisk, do ruszenia odliczają 8 sekund. Skapowałem, że zacisk mi się odkręcił. A jako że to tylny hamulec, nie mogłem tego zignorować. Musiałem zjechac od razu na bok, peleton mi uciekł, ja dokręcałem hamulec i ustawiałem by nie tarł:P

Następnie musiałem dowalić ostro do pieca, i wyprzedzić chyba połowę peletonu, co kosztowało mnie strasznie dużo siły. Dotarłem gdzies do połowy i tak już się tasowałem. Po jakimś czasie okazało się, że nowy łańcuch bardzo się polubił z małym blacikiem korby i nie chciał go puścić...
Tak, że cały wyścig z blatu 38t przód i 30t tył:D
To mnie już zdemotywowało. Nie wyczaiłem tego, bo po mieście nie jeżdżę na 22t a tu wyszło co wyszło...
Zająłem w gruncie rzeczy 18 miejsce w M2 i 54 w Open. Mogło być lepiej gdyby nie sprzęt.
Niestety przysłowie, że szewc w dziurawych butach chodzi, się sprawdziło.

W drodze powrotnej okazało się, że urwał się wężyk do spryskiwacza, ale zajechaliśmy w Dukli na stację, pan dał nam butelkę ze spryskiwacza. Użyliśmy rurki która była wewnątrz i jak się okazało, pasowała idealnie. Nic nie ciekło i mogliśmy jechać. Jeszcze tylko jakiś poheblowany Słowak za nami jechał i wyprzedzał tiry na 3ciego. Idiota. Szczególnie, że warunki były niezbyt dobre, bo ciemno, zimno i mokro oraz trochę zakrętów ze zjazdami.







Komentarze (7)

Niestety po sprincie prze metą, myślałem że zwrócę co miałem w środku;) Dlatego kiełbasy nie zjadłem, ale na dole bigosik z chlebkiem i smalczykiem ze skwarkami już wciąłem ze smakiem.

kundello21 21:18 poniedziałek, 4 marca 2013

No widać ze zabawa była przednia :P ale przyznaj się że jechałeś aby wszmać kiełbasę z ognicha:)) pozdr!!

yazoor 19:03 poniedziałek, 4 marca 2013

Dużo przyjemności daje fakt, że jednak zimą też ktoś jeździ i też można się pościgać :)
Zupełnie inna atmosfera niż latem...

kundello21 14:25 wtorek, 26 lutego 2013

Widać że frekwencja dopisała.Takie imprezy to dowód że ludziska nie mogą doczekać się wiosny.
Świetna sceneria !Było pewnie super.
Pozdrawiam

Jurek57 18:30 poniedziałek, 25 lutego 2013

Nie dość, że trza dymać pod górę, to jeszcze po śniegu i z blatu? I to jeszcze na własne życzenie? To wykracza poza wszelkie ogólnoprzyjęte normy. :P

Raven 15:26 poniedziałek, 25 lutego 2013

Świetne fotki no i impreza chyba udana sądząc po frekwencji! Po takim białym to można jeździć...

k4r3l 14:04 poniedziałek, 25 lutego 2013

Piękne tereny, fajna impreza, szkoda że tak daleko od Krk.

Pozdr.

stamper 13:46 poniedziałek, 25 lutego 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!