Przyznaję się, że jeździłem...

Środa, 22 maja 2013 · Komentarze(3)
Poczyniłem jakieś tam kilomentry, ale czy kilomentry to wyznacznik? (takie retoryczne pytanie).
Suma obrotów kół jakie zrobiły oba trzy rowery to jakieś... dużo :)
W Międzyczasie startowałem w pechowym maratonie w Łańcucie, gdzie napęd odmówił mi posłuszeństwa, podczas powrotu BABA zajechała nam drogę i uszkodziła nam samochód.

W Przemyślu też nie poszło mi za dobrze, bo musiałem jechać z blatu 38t cały czas. Przegrzałem się i musiałem jechać bardzo normalnie.

Miejskim rowerem trzasnąłem do tej pory już 400kilkanaście km.
Fullem jakieś 300parę, Mongoosem 100kilka. Będzie git :)

Parę zdjęć:


Z Asią :)

Komentarze (3)

Asia wygląda bardzo bojowo :)) pewnie forma jej poszła w górę po tylu maratonach :)

yazoor 18:43 wtorek, 4 czerwca 2013

Niestety mieszczuch jest wykorzystywany codziennie, więc jest podstawowy.

kundello21 22:07 czwartek, 23 maja 2013

Fajnie, że znowu coś piszesz ale w profilu masz mieszczucha ustawionego jako rower podstawowy, jak mogłeś to zrobić DB? ;)

tmxs 19:43 czwartek, 23 maja 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!