Z Asią do szkoły:), na polibudę, na miasto zapytać o piasty do nowego rowera. Miejski tłok w centrum i jazda po trawnikach w celu ominięcia babć z torbami hehe
Na rower z Siostrą na lisią górę , zgubić kilka kg:D
Do Asi. Potem na cmentarz razem z jej mamą. Na cmentarzu (Pobitno) kręci sie pewien typek który jest kieszonkowcem, Chodzi taka menda i szuka kogo by tu okraść. Jeden babce chciał coś z wózka zakosić ale sie kapnęła i dostał od niej opierdziel. Miałem ochotę dać mu buta z rowerowego rozpędu. Może kiedyś dostanie niespodziewanie pałą przez plecy od tyłu...Pewnie nie jedną babcię okradł.
Po niemiłym incydencie pojechaliśmy na Słocinę do parku. No i jesteśmy:D
A w ogóle to byliśmy za Lisią górą :D przyjemna pogoda...potem wieczorem śmignąłem sie obwodnicą i super sie jechało po tych wszystkich plackach i jedzeniu jeszcze świątecznym;)