Leśne zwierzaki zaczęły budzić się i już łażą po lesie nocą...Czasem można sie przestraszyć. Nie wiadomo co to, a było ze wszystkich stron. Muszę powiedzieć że jestem zadowolony z rowera, bo przeżył swoje i nadal daje bardzo dobrze rade na dość dziurawych leśnych drogach i bezdrożach.
Musieliśmy omijać mase żabek bo wchodziły pod koła. Na szczęście żadna nie ucierpiała:)
Czas jazdy nieznany...wpadliśmy w dziurę czasową, dlatego że wjechalismy na cmentarzysko indian:P i ciulowo sie w tamtym miejscu jechało...
Pierwszy dzień po choróbce (2 dni trwa u mnie grypa) Comatose który nie chciał byc na zdjęciu:) Nie wiem czemu... No i...nasze rowerki pod małym tesco na Baranówce 4 Ruszone zdjęcie bo byłem głodny i mi sie aż ręce trzęsły:p
Czasu jazdy nie znam bo mi sie licznik zwalił. Dystans znam bo już jechalem tą trasą.
Rzeszów - Lublin- Rzeszów :) czyli kolejny wypadzik samotnie. Nie chciało siedzieć sie w domu więc wziąłem czołga i zakupiłem 12 czekolad, 5 litrów wody i jazda do Lublina. Nie miałem czasu robic zdjęć bo za szybko zasuwałem i chciałem pobić rekord. 3 postoje na całej trasie, jadłem w czasie jazdy. Tak mi sie jeszcze nie jechało nigdy. Przez połowe drogi jechałem ze tirem ze swiniami, przez co nie czułem już potem zapachu (przeciążenie nosa) Ogólnie wypad
Kurde ale droga jest jakaś dziwna...chyba przez to że wichury były to wydarło te barierki:
Ale potem już było widać że wiosna w pełni
Nawet trawa jest... Po drodze złapałem ze 3 kapcie, jakaś baba we mnie nimi rzucała, a mi sie zawsze przyda. Po tych czekoladach nie będzie przyjemnie w wc...
Spacerowa jazda z Asią, nową częścią ścieżki rowerowej:) Jest git, ale kurde coś mnie złapało...jutro pewnie odpuści. Więcej niż 2 dni jeszcze nie chorowałem:D Tutaj trasa: trasa na mapie Jednak co Rzeszów to Rzeszów:D na ścieżkach roiło sie od rowerzystów. Zdjęcia będą później:) A tutaj kilka na blogu mojej Żonusi:) Masakra
Asia robi zdjęcia: Stoje jak jakiś żul...:p bo uginałem właśnie nogi z niecierpliwości hehe Bardzo podoba mi sie ta kładka:) ma klimat... Sam nie wiem czemu to zdjęcie takie kolorowe...jakoś sie tak zrobiło.
Kilkudniowe wyjazdy i jazda po mieście, i do Asi żeby zrobić głośniki. Konkretnie dorobić kolumny głośnikowe zamiast starych plastikowych badziewii:D Wyglądało to mniej więcej tak: Stare głośniki, które i tak w miarę dobrze grały w porównanie z dzisiejszą chińszczyzną, bo te są Made in Japan:) Potem sie zaczęło... Z tej płyty wycinałem tymi narzędziami: Stara poczciwa Celma polskiej produkcji i nowsza Dedra. O dziwo Dedra sprawuje sie świetnie, a swoje już przeżyła. Jedna do wkręcania, a druga do wiercenia. I moja wyrzynareczka:)
Naznaczone miejsca cięć chirurgicznych ;) I tutaj już zrobione:) Zdjęcie troche pokrzywione :/ Potem tylko jeszcze zostaly dostrojone przy użyciu programu ze spektrogramem i mikrofonem. Teraz mają bardzo miły dźwięk i grajo o niebo lepiej niż wcześniej.
A wczoraj wymieniłem tuleje wahacza, bo tamta sie wytarła i mial lekkie luzy na boki, poprawione tłumienie (samoróbka) amorka tylnego.
W te i we wte:D Robienie kolumienek głośnikowych. Jutro reszta cięć... Do Asi i od Asi i przez miasto. Moje nogi niczym silnik TDI w czołgu, napędzają przyjemnie moją machinerię:D
Trudno powiedzieć czym spowodowane jest to czołganie. Wczoraj obejrzałem film o II wojnie światowej. My narzekamy że Polska jest do kitu, ale wtedy dopiero było piekło. Zresztą co tu dużo gadać. Heh... nawet śniło mi sie że jestem jednym z żołnierzy...
Wczoraj jeździłem szukać pracy, ale kurde nie ma:( znaczy jest ale nie to czego szukam. Potem do Asi na noc:D:D