Objeździłem kilkanaście firm budowlanych, ale kiszka totalna. Nikt nie chce wziąć studenta po technikum? :| Jutro kolejna eskapada do kolejnych firm. Może zostanę kurierem... hehe
Czołg lubi być uwalony:P niestety części zużywają sie w takim syfie szybciej, a łańcuch wydaje odgłosy jak łańcuchy Tygrysów z pierwszej części MOHAA jeśli ktoś wie co to:p Musze pochwalić moje dynamko które działa super w każdych warunkach:) bez niego byłoby na prawdę kiepsko w tych ciemnych i mokrych warunkach drogowych.
Na polibudę, do Asi od Asi do Asi i na Polibudę:p To moje całe życie: Asia, Rower, Polibuda...i coś tam jeszcze hehe
Na...Polibudę:D oczywiście... Czyli prędkość niewielka bo muszę zatrzymywać sie na 3 światłach, a w dodatku nie napompowałem sobie kół i miałem około 1 atm:) tak żeby było lepiej po śniegu. W takich warunkach mój maks to 33km/h, a normalnie wczoraj na 2.5atm było już 45km/h:) Przynajmniej mam zaliczony semestr i sie cieszę:) No to tyle:)
trzeba było wozić te cholerne indeksy, a potem już ja z moim tylko latam jak ten debil:P Babki nie ma z BHP, z rysunku gościa dopaść nie mogę, a jeszcze matma w piątek;( Ogólnie katastrofa...jeszcze ten wszechobecny piach na ścieżkach rowerowych:/ Śnigu pełno na drodze i jeszcze piesi łażą jak naćpani. Chyba brakuje im wiosny. Wiosno przyjdź i sesjo idź!
To kilometry liczone od ostatniego wpisu.
Jeszcze w tym wszystkim jest jazda z Asią do jej szkoły:) Moja Słodka potrafi śmigać po śniegu hehe
Na Polibudkę Rzeszowską po wpisy, ale baba mnie w ciula zrobiła, bo się...rozchorowała chemicznie:) niedobra chemia. Ważne że zaliczenie jest, ale to w poniedziałek nam wpisze. Rano mrozik -5 ale słoneczko ładnie przyświecało.
Kurierowanie walentynkowe:), ale wcześniej na polibudę coś obczaić. Roztopy były syfiaste. Cały rower obklejony w błocie pośniegowym i wodzie. Potem do Asi. Rower nawet nie zdążył ocieknąć z wody, przez co teraz jak wracałem to działał mi tylko przedni hamulec:p żadna manetka nie działała. łancuch sie ledwie wygiął, ale już rowerek odpuscił heeh
Jazda z Robertem:) Kaloriopijca czołg, wyssał ze mnie resztki dżuli, po około 35km... Hamulec przedni miał tak zużyte klocki że nie chciały się chować i wyłaziły na tarcze:p aż wylazły i hamowały przez dłuższy czas. Jechałem na sile woli, ale zawsze seta przychodziła mi łatwo, tym razem czułem się jakbym jechał na 2 rowerach:) Następnym razem biorę 2 czekolady na setę bo nie wiadomo co się może wydarzyć...może będę holował jakiś samochód heheh
Jechałem, jechalem i mp3 przestało grać. Po kilkunastu kilometrach zawróciłem, bo nie było zbyt pięknie i w dodatku szaro buro i syfiaście:p Wkurzenie mnie opanowało w domu gdy zobaczyłem że moje mp3 znowu chce grać...widocznie tak musiało być.
Lekkie kręcenie dla odprężenia. Dobrze się jechało:) Aśki rowerek waży 12,5 kg czyli w miarę lekki jak na rower ze stalową ramą...może w końcu siostra zgodzi się na zakup amorka jakiegoś taniego.