Najpierw dowiedziałem się że Asia już za 10 minut będzie na dworcu to wsiadłem w rower i w kilka minut zjawiłem się na dworcu:) Średnia prędkość czołgu to jakieś 28km/h bo zasuwałem ile sił w nogach i akurat tak wyszło że wszędzie miałem zielone, a samochodów brak. Zresztą jechałem skrótami gdzie prawie nikt nie chodzi.
Potem średnia trochę zmalała. Asia wsiadła w autobus, a ja pojechałem rowerem na przystanek na którym wysiada. Pojechałem przypadkiem jeszcze okrężną drogą. Byłem równo z autobusem na przystanku:) ...no może jakieś 10 sekund później.
Do domu wracałem już spokojnie... Cały opiaszczony rower i kurtkę tradycyjnie wsadziłem do wanny:D teraz jest cudnie hehe
Piachu na ścieżkach co nie miara, aż sypie po twarzy czasami:)
Dziwne jest to że coraz częściej widzę wypadki samochodowe. Wczoraj spalił się samochód i 2 straże go gasiły. Fotki z akcji mam ale kiepskie bo ciemno było.
Nie mam jakoś chęci na dłuższe jazdy bo nie chce mi sie brac picia i jedzenia na drogę.
Do Asi, a potem po rysunki do Roberta. Gdy czekałem na niego trochę średnią obniżyłem bo kręciłem się po parkingach żeby nie było mi zimno. Jak widać żyję:)