Rzeszów - Lublin- Rzeszów :) czyli kolejny wypadzik samotnie. Nie chciało siedzieć sie w domu więc wziąłem czołga i zakupiłem 12 czekolad, 5 litrów wody i jazda do Lublina. Nie miałem czasu robic zdjęć bo za szybko zasuwałem i chciałem pobić rekord. 3 postoje na całej trasie, jadłem w czasie jazdy. Tak mi sie jeszcze nie jechało nigdy. Przez połowe drogi jechałem ze tirem ze swiniami, przez co nie czułem już potem zapachu (przeciążenie nosa) Ogólnie wypad
Kurde ale droga jest jakaś dziwna...chyba przez to że wichury były to wydarło te barierki:
Ale potem już było widać że wiosna w pełni
Nawet trawa jest... Po drodze złapałem ze 3 kapcie, jakaś baba we mnie nimi rzucała, a mi sie zawsze przyda. Po tych czekoladach nie będzie przyjemnie w wc...
Powrót o 3 w nocy.
Hehehheeheh
Komentarze (9)
Czyli co?! Jak ja wpadnę do Rzeszowa, to Ty już do Wro nie przyjeżdżasz?! Ja się tak nie bawię. ;P
Młynarz, 340 to do Krakowa i z powrotem. To tak mała rozgrzewka przed wyjazdem do Częstochowy. Do Wrocka może kiedys wpadne rowerem:) i serio mówię, chyba że Ty pierwszy wpadniesz do Rzeszowa:)