Leśne ścieżki kilka razy
Wtorek, 18 lutego 2014
· Komentarze(1)
Z Asią po ścieżkach na grocho.
Jako że w lesie nie ma błota, to wyruszylismy się pokrecić po lesie mniej uczęszczanymi ścieżkami.
Najpierw zaatakowaliśmy od razu za bramą w prawo. Tam jeszcze trochę po liściach do góry. Potem już słabo widocznymi dawnymi ścieżkami. Błota brak, ale jest miękko.
Później już wskakujemy na mało śmiganą część żółtego szlaku. Zjeżdżamy w dół. Potem w górę i w lewo na ścieżkę pod krzyż, ale zaraz po wyjeździe ze szlabanu jedziemy na najdłuższy w tym lesie zjazd singlem. Zjeżdżamy do paryi i wchodzimy na górę (jedyne miejsce gdzie było błoto, ale zamarznięte). Potem w prawo na single z maratonu i znowu żółtym na dół.
Rowery prawie czyste. Raz wpadła mi gałąź i znowu urwałbym hak, na szczęście tylko trochę go wygięło.




Jako że w lesie nie ma błota, to wyruszylismy się pokrecić po lesie mniej uczęszczanymi ścieżkami.
Najpierw zaatakowaliśmy od razu za bramą w prawo. Tam jeszcze trochę po liściach do góry. Potem już słabo widocznymi dawnymi ścieżkami. Błota brak, ale jest miękko.
Później już wskakujemy na mało śmiganą część żółtego szlaku. Zjeżdżamy w dół. Potem w górę i w lewo na ścieżkę pod krzyż, ale zaraz po wyjeździe ze szlabanu jedziemy na najdłuższy w tym lesie zjazd singlem. Zjeżdżamy do paryi i wchodzimy na górę (jedyne miejsce gdzie było błoto, ale zamarznięte). Potem w prawo na single z maratonu i znowu żółtym na dół.
Rowery prawie czyste. Raz wpadła mi gałąź i znowu urwałbym hak, na szczęście tylko trochę go wygięło.










