Tera bedzie moc!
Poniedziałek, 26 stycznia 2015
· Komentarze(2)
Wiem że od ponad roku olewałem sobie niestety mojego ukochanego, bardzo poczytnego bloga (ha ha ha...), na rzecz innych pierdół. Takie to życie takie ;). Wszystkim którzy mnie jeszcze pamiętają, chcę... czy tam nawet pragnę powiedzieć, że jezdem i nie wyjechałem za robotą za granicę, chociaż miałem i nadal mam okazję.
Coś tam jeździłem, ale miejskim. Rowery mtb czekają na swoje cieplutkie dni, albo też te mroźne śniegowe. Chociaż w tym roku zima mało sniegowa, a raczej syf w terenie zacny.
Myślę też, że odłożę troche kasy na jakieś wyjazdy, chociaż czasu na jazdę będzie mniej niż ostatnio.
Plany na ten rok są jakieś takie bardziej optymistyczne, chociaz jak widzę wojne na Ukrainie, to optymistycznie nie jest. A tak kurde chciałem tam jechać w te ich Karpaty, a tu kija. Oby nam się ten świat nie rozpierniczył, zanim się tam nie wybiorę. Potem to niech już tak pierdyknie, ale raz a dobrze :D
Nie byłbym sobą, gdybym sobie trochę radośnie ponarzekał :) Szkoda mi bardzo, że musiałem z własnej nieprzymuszonej woli odejść z od naszego wspólnego dziecka, czyli serwisu Rebike. Ale i tak wam go oczywiście polecam, bo został tam ojciec chrzestny tego oto wspaniałego serwisu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych (są tylko nieopłacalne ;)).
Dobrego :)
Coś tam jeździłem, ale miejskim. Rowery mtb czekają na swoje cieplutkie dni, albo też te mroźne śniegowe. Chociaż w tym roku zima mało sniegowa, a raczej syf w terenie zacny.
Myślę też, że odłożę troche kasy na jakieś wyjazdy, chociaż czasu na jazdę będzie mniej niż ostatnio.
Plany na ten rok są jakieś takie bardziej optymistyczne, chociaz jak widzę wojne na Ukrainie, to optymistycznie nie jest. A tak kurde chciałem tam jechać w te ich Karpaty, a tu kija. Oby nam się ten świat nie rozpierniczył, zanim się tam nie wybiorę. Potem to niech już tak pierdyknie, ale raz a dobrze :D
Nie byłbym sobą, gdybym sobie trochę radośnie ponarzekał :) Szkoda mi bardzo, że musiałem z własnej nieprzymuszonej woli odejść z od naszego wspólnego dziecka, czyli serwisu Rebike. Ale i tak wam go oczywiście polecam, bo został tam ojciec chrzestny tego oto wspaniałego serwisu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych (są tylko nieopłacalne ;)).
Dobrego :)










